W kolejnym odcinku cyklu „Wielcy reżyserzy w świecie reklamy” przyjrzymy się kolejnemu wizjonerowi kina, którego dzieła wzbudzają wielokrotnie skrajne emocje. Baz Luhrmann jest jednym z niewielu twórców, który potrafi bawić się kiczem, nie przekraczając granicy dobrego smaku. Jego produkcje charakteryzuje pietyzm w doborze detali, wysmakowane zdjęcia, doskonałe operowanie kolorami. Wydaje się, że wyobraźnia Luhrmana nie zna granic. Jest chyba jedynym reżyserem głównego nurtu tak odważnie czerpiącym z opery, kina Bollywood i starych hollywoodzkich melodramatów. Przez jednych bywa nazywany wprost wskrzesicielem kina epoki „Przeminęło z wiatrem”, inni określają go mianem zadufanego w sobie grafomana.

Baz Luhrmann ma na swoim koncie cztery filmy. Trzy z nich należą do tak zwanej „Trylogii Czerwonej Kurtyny”, czwarty z nich to zeszłoroczna „Australia”. W skład wspomnianej trylogii wchodzą: jeden z najbardziej oryginalnych filmów tanecznych w historii – „Roztańczony buntownik” (1993), niestandardowa adaptacja dzieła Shakespeare’a „Romeo + Juliet” ( 1996) oraz mój osobisty faworyt „Moulin Rouge” (2001). Znakomity musical zdobył nominację do Oscara w kategorii Najlepszy Film.

Do świata reklamy Baz Luhrmann wkraczał dwukrotnie. Za każdym razem pozostawał wierny swojej stylistyce, a same filmy inspirowane były jego filmami. Każdy pamięta chyba stworzony za miliony dolarów, będący jednym z najdroższych spotów w historii – Chanel no 5. The Film. Ta trzyminutowa zabawa konwencją „Moulin Rouge” wzbudzała mieszane uczucia. Sam Luhrmann w jednym z wywiadów stwierdził, że inspirował się filmem „Rzymskie wakacje” z 1953 roku. Główną rolę w reklamie, podobnie jak w musicalu odtworzyła zjawiskowa Nicole Kidman, a partnerował jej znany z serialu „Lost” Rodrigo Santoro. I, mimo, że wiele racji mają Ci, którzy mówią, że spot ociera się o autoparodię i nieznośnie zbliża się do granicy kiczu, trzeba przyznać, że jest w nim unikatowa magia kina. Magia, która jest rozpoznawczym znakiem Baza Luhrmanna.
Drugi ze spotów zrealizowanych przez Luhrmanna powstał na wyraźną prośbę premiera Australii, Kevina Rudda i miał na celu promować turystyczne walory Australii. Nie mogło oczywiście zabraknąć nawiązań do filmografii Luhrmanna, i w kluczowej roli pojawia się aktorskie odkrycie filmu „Australia” – Brandon Walters. Sam spot jest kawałkiem dobrego rzemiosła. Są znakomite zdjęcia. Muzyka umiejętnie buduje emocje. Walory wizualne nie są w stanie jednak przyćmić banalnego konceptu i pewnej pustki. Spotowi temu zdecydowanie brakuje ducha filmów Luhrmanna.
Jeśli chodzi o Baza Luhrmanna zdecydowanie wolę go jako reżysera filmowego niż jako twórcę reklam. Niektórzy twórcy potrzebują więcej przestrzeni i wolności (której z pewnością nie gwarantuje zleceniodawca), by tworzyć takie diamenty jak choćby ten:
Przeczytaj także:
Wielcy reżyserzy w świecie reklamy III. David Fincher | Przerwa na Reklamę
Styczeń 11th, 2010 na 17:52
[...] Spike’u Jonze i Bazzie Luhrmannie czas na kolejnego ze znanych i cenionych reżyserów filmowych, którym przytrafił się również [...]