Przed nami jedna z najlepszych i najbardziej spójnych kampanii promocyjnych filmu ostatnich lat. Marketingowcy wielkich wytwórni nauczyli się, że najlepiej jeśli ramię w ramię z premierą filmu idzie kontrowersyjna kampania marketingowa. Tym razem, przyjrzymy się działaniom promującym czekający na swoją kwietniową amerykańską premierę film z pogranicza kina akcji i science-fiction “Repo Man”.
Film, w którym pojawią się m.in. Jude Law i Forest Whitaker osadzony jest w świecie przyszłości. Ludzie nauczyli się radzić z najgorszymi możliwymi schorzeniami przeszczepiając sztuczne odpowiedniki chorych organów. Problem polega na tym, że organy te są piekielnie drogie, a mająca na nie monopol na rynku firma “The Union” wynajmuje tzn. repo men, którzy mają za zadanie wydrzeć organy z ciał tych, którzy nie uregulowali jeszcze rachunku.
Cała kampania rozpoczęła się emisją zamieszczonego powyżej dość brutalnego, ale i interesującego trailera. Następnie Internet zalała fala dość niekonwencjonalnych plakatów.
Absolutnym hitem wydaje się być stworzona specjalnie w celach promocyjnych strona fikcyjnej firmy “The Union”. Na stronie tej możemy zapoznać się nie tylko z misją firmy. Możemy poznać opinie zadowolonych pacjentów, a nawet poznać przykładowe ceny różnych organów.
Żeby wszystko uwiarygodnić istnieje oczywiście zakładka Kontakt. Z lęku przed Repo Men, którzy mogliby mi wyrwać moje własne serce nie odważyłem się zadzwonić. Jeśli jednak ktoś miałby wystarczająco odwagi, to czekam na relację.
Skorzystałem za to z zakładki “Kariera”… i co tu dużo mówić… jeśli macie w sobie jakieś niezapłacone, sztuczne organy, to nie wpuszczajcie mnie do domu.
Proponuję zwrócić uwagę na niezwykle korzystną promocję: dwie nerki w cenie jednej.
Swoją drogą ciekawe ile ludzi się nabierze. W końcu cała akcja ma miejsce w Ameryce
Jakiś czas temu w polskich mediach pojawiła się informacja o kontrowersyjnym kalendarzu pewnej firmy produkującej trumny. Nie trwało długo zanim pochodząca z Wągrowca firma trafiła na pierwsze strony gazet.
Od zawsze wiadomo, że Eros i Tanatos to główne siły napędzające ludzkie życie. Stąd wielkie emocje jakie budzić może połączenie atrakcyjnych niewiast, symbolizujących Miłość, Namiętność, Seks oraz trumien – nieodzownie kojarzących się ze sprawami ostatecznymi.
Trudno oceniać walory estetyczne tych zdjęć, bo szczerze mówiąc nie znam przymiotników, którymi dałoby się je określić. Zamierzenie było proste – wywołać kontrowersje. Efekt został osiągnięty. Na stronie internetowej firmy znaleźć można listę mediów, które zainteresowane były nietypowym kalendarzem. Wyraźnie pokazuje to jaki był cel całej akcji. Sam kalendarz można również nabyć za cenę jedynie 40 zł. Polecam, gdyż jest to pewnie jedna z najbardziej kuriozalnych rzeczy, jaką dawno widziałem. A kto wie, może rozpocznie całą serią, która popularnością dorówna kalendarzowi Pirelli.
Ja natomiast zastanawiam się, jak daleko może posunąć się kreatywność autorów kalendarza w manipulacji elementami: modelka i trumna. Sam mam kilka pomysłów – więc gdybyście Państwo autorzy mieli jakieś chwilowe “wypalenie” to serdecznie zapraszam!
Na koniec mój ulubiony miesiąc – kwietniowa trumna żołnierza!
Fanem kalendarza można zostać również na Facebooku – gdyby ktoś jeszcze nie był!
Może zrobią konkurs – kto zataguje się pierwszy na trumnie otrzyma ją w prezencie
Kilka tygodni temu w australijskich mediach pojawił się szokujący spot przywodzący na myśl tragedię z 11 września 2001 roku. Jaka firma albo organizacja odważyła się na taki ruch?
To australijska Gut Foundation, zajmująca się prewencją raka jelit w tym wstrząsającym filmie uświadamia nam jak wielkie spustoszenie sieje ta odmiana raka.
“If 12 Australians were killed by terrorists, it would be front-page news. Yet 12 Australian men and women die from bowel cancer every single day. That’s more than breast cancer, but no one wants to talk about it.” To fakt. Gdyby istniał jedynie medialny obraz świata ludzie chorowaliby tylko na raka piersi i na raka płuc. Inne nowotwory są wyraźnie pomijane.
Sam spot wzbudził kontrowersje, głównie ze względu na stylizację na relację z wydarzeń 11 września. Jeden z twórców kampanii bronił pomysłu mówiąc, że gdy chce się poruszać tak ważne kwestie nie można być mięczakiem. Trzeba ostro, czasem kontrowersyjnie, ale tak, by przekaz poruszył jak największą ilość osób. Trudno się z nim nie zgodzić. Żyjemy w czasach, gdy o naszą uwagę walczy miliony informacji. W tym informacyjnym natłoku niezwykle trudno określić co warte jest naszej uwagi ( a później miejsca w pamięci), a co nie… Istnieją jednak takie słowa, tematy, obrazy, które ze względu na niesione ze sobą znaczenie przyciągają bardziej niż inne. Jednym z nich jest właśnie terroryzm – słowo nacechowane lękiem. Słowo, które w ostatniej dekadzie stało się synonimem zła. Słowo, które budzi większe emocje niż jakiekolwiek inne.
I jeżeli użycie terroryzmu jako metafory uratuje życie choćby garstce Australijczyków, myślę, że warto to wykorzystać.
Oznaczenia toalet dla niektórych bywają prawdziwym utrapieniem. Nie łatwo przecież raz na zawsze zapamiętać, że nie przechodzi się przez drzwi z kółeczkiem. W Niemczech jest już łatwiej – ale trzeba choć troszkę znać słownictwo, by wiedzieć, że D= Damen, a H= Herren. Najlepsze w tej kwestii są kraje anglojęzyczne, gdzie “Ladies Rooms” i “Gents” wyraźnie mówi, kto powinien dany próg przekraczać.
Psikusa toaletowiczom postanowił sprawić portal Xdress.com ( wraz z kanadyjską agencją Spring). Sam portal jest internetowym butikiem dla transwestytów – niestety trudność w naszym ojczystym języku tak sympatycznego określenia jak angielskie “cross dressing“. Aby zwiększyć świadomość istnienia marki i dać znać o sobie tysiącom macho lubiącym po godzinach wrzucić na siebie koronkowe majteczki sięgnęli po bardzo ciekawą partyzancką kampanię.
Dzięki tej akcji niejedna pani miała zapewne okazję zobaczyć “na żywo” pisuary, a niejeden pan siedząc spokojnie w kabinie był świadkiem plotek o całym biurowcu.Jednym słowem – pewnie się działo! A ci, którzy lubią “przebieranki” wiedzą teraz, gdzie można się zaopatrzyć w stosowne ciuszki.
Kwestia billboardów to temat na naprawdę długą dyskusję. Trudno nie zauważyć jak niepostrzeżenie stały się nieodzownym elementem miejskiego krajobrazu. Mieszkańcy miast powoli mają dość wszechobecnych jogurtów, tamponów i szynki za 19,99 z jednego z supermarketów. Znudzeni zwykłymi billboardami konsumenci mogą zaobserwować jak cały otaczający ich świat staje się powoli przestrzenią reklamową. Kosze na śmieci, samochody, przystanki, tramwaje – wymieniać można by w nieskończoność…
Pośród całej tej billboardowo-ulotkowej papki pojawiają się czasem prawdziwe perełki, które udowadniają, że nawet tak wyeksploatowana do granic możliwości przestrzeń jaką jest billboard może czasem rozbawić, zaskoczyć, wywołać silne emocje lub zmusić do myślenia.
Zanim jednak przejdziemy do naszej cotygodniowej “odliczanki” spot stworzony dla Sky Movies. Jego celem było przekonanie widzów do reklam przerywających programy telewizyjne, a pokazuje on świat zupełnie pozbawiony reklam. Jak Wam się podoba świat bez billboardów? Nie wygląda dziwnie “obco”?
A teraz przed nami 10 naprawdę udanych kampanii outdoorowych z użyciem billboardów.
10. Playboy
Za dnia pusty billboard z logo “Playboya” w prawym, dolnym rogu, nocą prawdziwe pole popisu dla wyobraźni.
Jeśli myślisz, że Twoja praca musi być beznadziejna, mylisz się. Unaoczni Ci to kampania jednej z niemieckich agencji pracy…
3. Smart Brabus
Kolejny przykład znakomitego umieszczenia billboardu – tym razem otwierany most w Rotterdamie.
2. Imodium
1. Samo -eksplodujący billboard
Ta kampania dostarczyła mnóstwo emocji zarónwno miłośnikom, jak i przeciwnikom billboardów (Czyż może być dla nich większa przyjemność niż widok rozpadającego się na tysiąc kawałków billboardu?). Ustawiony na billboardzie zegar odliczał czas. Nikt tak naprawdę nie wiedział czego się spodziewać, ale każdy chciał zobaczyć co się stanie w momencie zakończenia odliczania.
Jak się okazało – za eksplodującym billboardem stała firma kurierska “Deadline Couriers” , której przewodnie hasło “When we give you time – we mean it!” jest doskonałym komentarzem dla całej kampanii.
Jeśli chodzi o odważne i szokujące kampanie reklamowe, od lat zdecydowany prym wiedzie PETA. Kampanie te równie często spotykają się z zachwytem, co z odrazą. Podobnie jest i tym razem. Nie spodziewajmy się jednak nagości, albo niezwykłego okrucieństwa. Będzie tylko dziewczynka odmawiająca modlitwę przed kolacją w Święto Dziękczynienia. Ale cóż to musi być za modlitwa, skoro emisji reklamy zakazała stacja NBC…
Sęk w tym, że nie ma w niej nic nadzwyczajnego. Wykorzystanie motywu dziewczynki – omnibusa, zwracającego uwagę na ważne życiowe kwestie nie jest w amerykańskiej kulturze popularnej niczym nowym. Pewien kontrast niewinności dziecka oraz okrutnych rzeczy, o których opowiada również wypada tu blado.
Gdyby nie NBC, przypuszczam, że nikt nie zwróciłby na ten spot uwagi…
A tak między nami – jestem przekonany, że po modlitwie dziewczynki cała rodzina usiądzie i, tak czy siak wpałaszuje indyka. Welcome to America!
Gdzieś kiedyś ktoś powiedział, że kontrowersja jest jedną z największych sił reklamy. I o ile z pewnością, kontrowersyjny przekaz przyciąga uwagę, o tyle problem jego skuteczności jest już zupełnie inną kwestią. Przed nami 10 kreacji, które miały z pewnością wzbudzić emocje i zaszokować. To z pewnością im się udało. Ale czy przekonują Was do danego produkt, usługi, czy idei?
10. “You eat what you touch” - Lifeboay Soap
Bardzo ciekawy sposób na reklamę mydła. I mimo, że w całej koncepcji jest coś absolutnie przerażającego, to efekt został nie do końca osiągnięty. Niestety, przedstawione zwierzaczki wyglądają zbyt słodko, by zachęcić do używania mydła po kontakcie z nimi. Wprost przeciwnie, chciałoby się je “schrupać”. Zwłaszcza taki koci croissant
9. ”Trust us, smell it” - Casa Perfumes
Jeden spray jest w stanie uporać się ze smrodem tysiąca pieluch – WOW !!! Mnie jak na razie tylko (kolejny raz) zniechęcił do ojcostwa (przynajmniej w najbliższym czasie).
8. “If you don’t feed them, who will?” – Concordia Children’s Services
W przeciwieństwie do reklamy nr 10 to raczej tu mam większe skojarzenia z mydłem, niż z jedzeniem. Jest w tym coś rzeczywiście przerażającego, ale czy przekaz jest dość jasny. Czy wiemy co autor miał na myśli? Reklama to literatura – tu nie ma miejsca na interpretacje. Nie rozumiem – nie kupię / nie zrobię / nie poprę.
7. Tamayo Contemporary Art Museum – Mexico City
Absolutnie zgadzam się, że sztuka powinna poruszać serca i umysły, ale czy można prosić mniej dosłownie.
6. “For serious cold” – La Sportiva
No i moja wyprawa w Himalaje stanęła pod znakiem zapytaniem. Jeśli się jednak zdecyduję to przynajmniej będę wiedział jakie kupić buty.
5. Just opened – McDonald’s
Ta reklama jest naprawdę przerażająca. “Laleczka Chucky” to przy tym jedna z lalek Barbie. Co gorsze, efekt raczej niezamierzony. Od dziś chyba nie zjem już żadnego cheese’a.
4. Play Station 2
W tym wypadku można się zastanawiać, który element tego collage’u jest najbardziej obrzydliwy. Kreatywnym i marketingowcom PS2 zafundowałbym zbiorową terapię ( najlepiej na jakiejś odizolowanej od świata wyspie). A swoją drogą, co granie w PlayStation ma wspólnego z orgiami (bo to jest jakaś s&m orgie, nie?)…
3. Just Liquid Hand Wash
Jeśli Barack Obama będzie kiedyś zombie, to będzie zapewne wyglądał jak pan na zdjęciu powyżej.
Umyliście już dzisiaj rączki?
2. Kids shouldn’t watch too much TV – LEGO
Z hasłem trudno się nie zgodzić. Ale cała reszta…..
1. Retry – Play Station
Niezwykłe kuriozum. Po pierwszym “rzucie oka” ( w kontekście zdjęcia, nie mam na myśli dosłownie rzutu okiem) nie za bardzo rozumiałem o co chodzi. Później jednak wszystko zaczęło się układać w logiczną całość. Oto wskazówki.
- głowa leżąca z przodu to także głowa pana, który gra (podobnie z koszulą i innymi rzeczami)
- pan gra zapewne w jakąś strzelankę lub diabli wiedzą co innego
- “retry” – czyli, że nawet jeśli mu się nie uda, to będzie mógł zacząć od nowa, i od nowa, i od nowa
Podsumowując, nie oglądajcie za dużo telewizji, nie grajcie w gry komputerowe i myjcie ręce, a świat będzie piękniejszy.
Podczas najbliższego spotkania będziemy zajmować się marketingiem politycznym. A oto przykład wykorzystania wizerunku polityka w celach reklamowych. Choć nie jest być może kreacja szczególnie politycznie poprawna, to ma sobie coś, co sprawia, że na twarzy pojawia się uśmiech.
Grafika przywodząca na myśl połączenie “Charliego w fabryce czekolady” z “South Parkiem” łagodzi do pewnego stopnia rasistowski wydźwięk reklamy.
Co tu dużo mówić, gdyby nie było tak zimno z chęcią skoczyłbym sobie na loda…
Filmy, które będziecie mieli zaraz okazję zobaczyć w wielu przypadkach przyniosły swoim markom więcej rozgłosu i dochodu niż jakiekolwiek inne działania reklamowe. Część z nich została stworzona tylko i wyłącznie na potrzeby Internetu, część z nich to spoty z przeznaczeniem dla telewizji, które nie zostały z różnych przyczyn wyemitowane, a część to kontynuacje lub rozszerzenia znanych z telewizji reklam, którym ofiarowano drugie życie w Internecie.
Oto spot, który okazał się zbyt kontrowersyjny dla telewizji. Dlatego przyniósł swojej marce znacznie większe zyski niż zakładano – w Internecie.
Dzięki rozwojowi YouTube, czy Hotmail marketing wirusowy (viral marketing) otrzymał doskonałe narzędzie marketingowe, które przez wiele lat trudno będzie przebić. Bowiem, ileż śmiesznych, czy szokujących filmików dostajemy dziennie za pomocą różnego typu komunikatorów? Niczym wirus rozprzestrzeniają się one po sieci, zostawiając znaczący ślad w naszej głowie – świadomość marki.
Wiele było dyskusji na temat tego, jak stworzyć doskonały spot wirusowy. Odpowiedź wydaje się być równie banalna, co trudna (do wykonania) – stworzyć coś, co poruszy miliony. Rozbawi. Wzruszy. Zaskoczy. Zaszokuje. Warto przede wszystkim pamiętać, że w centrum marketingu wirusowego jest historia. Tworząc spot wirusowy nie można w centrum stawiać marki – to nie jest reklama telewizyjna. Zasada powinna być inna. Daj ludziom rozrywkę, a powiedzą o tym dalej. Marka, w formie logo, czy linka jest czymś dodatkowy i dla odbiorcy filmu wirusowego czymś totalnie drugoplanowym.
Zobaczmy na dwa bardzo ciekawe działania wirusowe. W pierwszym przypadku jest to znana piosenka Celine Dion “My Heart Will Go On”. Liczba odsłon: 21 milionów. Z boku natomiast:
Ciekawe ile spośród oglądających Celinę weszło na ten link i dowiedziało się jak zdobyć darmowe Macbooki Air.
Drugi przykład pokazuje chłopca dosłownie wymiatającego na gitarze “Canon” Johanna Pachelbela. Chcesz tak grać? Obok czeka na Ciebie link GuitarMasterPro.net i informacja o tym, że to właśnie tam nauczył się grać bohater naszego filmu.
Warto jeszcze dodać, że grającego chłopca obejrzało ponad 65 milionów użytkowników i z pewnością, co najmniej co drugi z nich chciałby grać tak jak on.
Jak widać skuteczny viral nie potrzebuje wielkiego budżetu. Wystarczy doskonały pomysł!
Przed nami, mój subiektywny ranking 10 najlepszych spotów marketingu wirusowego:
10. Cadburry’s Gorilla
Miejsce 10. dla reklamy stworzonej z myślą o telewizji, która prawdziwy szczyt swojej popularności miała, gdy pojawiła się w Internecie. Absolutny hit wśród grup wiekowych <18 oraz 30+.
9. Blentec and iPhone
To przykład absolutnie genialnej, acz zupełnie nieznanej w Polsce reklamy wirusowej producenta blenderów. Spot odwołuje się do bardzo ważnej potrzeby ludzkiej – potrzeby ciekawości. Co by się stało, gdyby kota włożyć do mikrofalówki? Co by się stało się, gdyby umieścić telewizor w lodówce? Co by się stało, gdyby zmiksować iPhone’a? I chociaż nikt z nas pewnie nie spróbuje tego w realnym życiu, spot Blenteca z pewnością obejrzy do końca.
8. Red West Salmon
To jedna z pierwszych kampanii wirusowych w Internecie cieszących się gigantycznym sukcesem. Pomysł był prosty – zaskoczmy ich! Spot zanotował ponad 300 milionów odsłon w Internecie i zdobył niezliczoną ilość nagród.
7. Smirnoff Tea Partay
To jeden z pierwszych udanych przykładów virali ery “YouTube”. Zabawny filmik imitujący hiphopowy teledysk, dzięki zawartej w sobie ironii przyciągnął kilkadziesiąt milionów widzów.
6. Trojan Games
Trojan Games to niezwykle kreatywna kampania promująca prezerwatywy. Z pewnych względów, o których dowiecie się po obejrzeniu prezentowanych spotów nie mogła trafić do telewizji. Cóż z tego, skoro sukces odniesiony w Internecie był wprost przeogromny.
5. The escalator
To jeden z absolutnie najlepszych pomysłów w historii reklamy. Wprost genialne! I co ciekawe, spot ten nie został stworzony dla żadnej wielkiej korporacji. Z resztą, zobaczcie sami!
4. Transport for London
To jeden z tych spotów, które działają na mnie najbardziej. Sam wysłałem go do kilkunastu moich znajomych.
3. Quicksilver Dynamite Surfing
Gdy pierwszy raz zobaczyłem ten spot byłem przekonany, że został stworzony przez kolesi z ”Jackassa’. Znakomity realizm. Świetny pomysł. I wtedy, na końcu pojawia się logo Quicksilver. Czapki z głów!
2. Berlitz Language
Obecność tego filmiku może być odrobinę kontrowersyjna. Został bowiem stworzony z myślą o telewizji, i tam miał swoją premierę. Nie zmienia to jednak tego, że największe sukcesy odnosił właśnie jako wirus w Internecie. Przesłany, tylko przez mnie do połowy ludzi, których znam. Umieszczony na Facebooku. Absolutny klasyk. No, i to kultowe już w moich kręgach powiedzonko
1. Dove Evolution.
Oto mój numer jeden. Z kilku powodów. Trudno dziś zrobić coś co naprawdę poruszy miliony. Coś, co wbije w fotele. Większość virali opiera się na humorze – ten podejmuje znacznie poważniejsze tematy. Demaskatorski. Naturalny. Prawdziwy. Absolutne wirusowe arcydzieło!
To tytuł kampanii przeciw nierozsądnej jeździe samochodem stworzonej u naszych południowych sąsiadów. Tym razem nie ma symboliki, czy inteligentnej gry słów. Jest dosadność. Dosadność, która powala. Nie znam osoby, która jest w stanie przejść obok tych spotów obojętnie.
Taka jest niestety prawda. Prowadząc nierozważnie samochód nie narażasz tylko siebie, ale także wszystkich wokół. Śmierć kierowcy, w takich wypadkach jest dla niego z pewnością (jakkolwiek paradoksalnie to nie zabrzmi) szczęściem. Bo przecież łatwiej nie żyć, niż jako zabójca (czasem nawet najbliższych).
Stąd być może ogromna siła tej kampanii, że nie koncentruje się na nas samych, ale na naszych bliskich. To oni są tak naprawdę są naszym światem. A o tak ważnych sprawach trudno nie mówić dosadnie.
Dlatego, spójrz na te spoty i zastanów się, czy zawożąc dziś dziecko do szkoły naprawdę musisz pisać sms / rozmawiać ze swoją sekretarką / jeść śniadanie / poprawiać makijaż…..
Blog prowadzą twórcy Agencji Płodni.comSprawdź co możemy dla Ciebie zrobić
- Marketing wirusowy,
- Reklama na niestandardowych nośnikach,
- Organizacja niestandardowych eventów,
- Gry marketingowe,
- Akcje miejskie / Flash mob,
- Kampanie w social media,
- Marketing mobilny.