Oto kolejna kampania skierowana przeciwko AIDS. Tym razem, po Niemczech, gdzie seks bez zabezpieczenia porównywano do seksu z Hitlerem, Stalinem i Saddamem, czy naszej rodzimej kampanii ostrzegającej przed przywiezieniem dodatkowego “bagażu” z delegacji przyszedł czas na kampanię wprost odwołującą się do seksualności.
Koncepcja jest najprostsza z możliwych – pokażmy ludziom, że podczas stosunku nie stykamy się z partnerem “tylko tu i teraz”, ale z całą jego przeszłością. Stąd w plakatach OneLife kochanek/ kochanka obejmowani są przez dłonie wszystkich poprzednich seksualnych partnerów osoby, z którą odbywają właśnie stosunek.



Przerażające? Na pewno.
Czy działa? To już zupełnie inny temat. Od lat kampanie przeciw HIV / AIDS prześcigają się w oryginalności, kontrowersyjności i poziomie szoku wywoływanego przed odbiorców. Czasem nawet ma się wrażenie, że w przypadku większości kampanii marketingu społecznego głównym celem jest raczej promocja agencji niż faktyczne przeciwdziałanie problemowi.
Wszyscy wiedzą, że AIDS jest złe. Wszyscy wiemy, że jest równie straszne co Hitler, groźne co Iwan Groźny i podstępne niczym Aleksander Macedoński. Badania wśród brytyjskich nastolatków wykazały, że i owszem wiedzą czym jest AIDS, ale niestety w momencie, gdy mogliby tą wiedzę w jakikolwiek sposób wykorzystać są pod wpływem różnego rodzaju używek ( znaczna część stosunków zachodzi podczas zakrapianych alkoholem lub zaśnieżonych kokainą imprez). Co gorsza, ogromny procent młodzieży posiada niepełną, a wielokrotnie błędną wiedzę dotyczącą HIV / AIDS myśląc choćby, że przed wirusem HIV chronią również tabletki antykoncepcyjne lub , że zarazić można się również przez kontakt ze śliną.
Być może warto byłoby pójść w stronę edukacji i nie komunikować tylko, że coś jest złe, ale przedstawić wroga jak najlepiej. Poza tym, warto by zamiast skądinąd pomysłowych plakatów zaangażować potencjalnych narażonych i wskazać im rzeczywiste zagrożenia związane z AIDS.