Archive for the ‘Marketing filmowy’ Category

Dwie nerki w cenie jednej, czyli niezwykła promocja na sztuczne organy

Przed nami jedna z najlepszych i najbardziej spójnych kampanii promocyjnych filmu  ostatnich lat. Marketingowcy wielkich wytwórni nauczyli się, że najlepiej jeśli ramię w ramię z premierą filmu idzie kontrowersyjna kampania marketingowa. Tym razem, przyjrzymy się działaniom promującym czekający na swoją kwietniową amerykańską premierę film z pogranicza kina akcji i science-fiction “Repo Man”.

Film, w którym pojawią się m.in. Jude Law i Forest Whitaker osadzony jest w świecie przyszłości. Ludzie nauczyli się radzić z najgorszymi możliwymi schorzeniami przeszczepiając sztuczne odpowiedniki chorych organów. Problem polega na tym, że organy te są piekielnie drogie, a mająca na nie monopol na rynku firma “The Union” wynajmuje tzn. repo men, którzy mają za zadanie wydrzeć organy z ciał tych, którzy nie uregulowali jeszcze rachunku.

Cała kampania rozpoczęła się emisją zamieszczonego powyżej dość brutalnego, ale i interesującego trailera. Następnie Internet zalała fala dość niekonwencjonalnych plakatów.

Repo Men Poster

Absolutnym hitem wydaje się być stworzona specjalnie w celach promocyjnych strona fikcyjnej firmy “The Union”. Na stronie tej możemy zapoznać się nie tylko  z misją firmy. Możemy poznać opinie zadowolonych pacjentów, a nawet poznać przykładowe ceny różnych organów.

Żeby wszystko uwiarygodnić istnieje oczywiście zakładka Kontakt. Z lęku przed Repo Men, którzy mogliby mi wyrwać moje własne serce nie odważyłem się zadzwonić. Jeśli jednak ktoś miałby wystarczająco odwagi, to czekam na relację.

Skorzystałem za to z zakładki “Kariera”… i co tu dużo mówić… jeśli macie w sobie jakieś niezapłacone, sztuczne organy, to nie wpuszczajcie mnie do domu.

The Union Viral Site

Proponuję zwrócić uwagę na niezwykle korzystną promocję: dwie nerki w cenie jednej.

Swoją drogą ciekawe ile ludzi się nabierze. W końcu cała akcja ma miejsce w Ameryce ;)

The Lost Experience – Alternate Reality Game

lost_arg

The Lost Experience (LTE) była pierwszą grą marketingową przygotowaną przez producentów serialu w celu rozwinięcia fabuły i zaangażowania fanów w serial między pierwszą, a drugą serią odcinków. Gra rozpoczęła się w maju 2006 roku podczas emisji ostatnich odcinków drugiej serii Lost w Stanach Zjednoczonych. The Lost Experience zostało przygotowane przez aż trzy kanały telewizyjne: amerykański ABC, australijski Channel Seven i brytyjski Channel Four.

Gra marketingowa została zaprojektowana by zintegrować fanów LOST z całego świata.

Agencja współpracując blisko z pisarzami serialu zbudowała historię wokół Hanso Foundation, organizacji wspierającej Inicjatywę Dharma będącą w centrum telewizyjnego serialu. Reklamy TV, fałszywe witryny internetowe, telefoniczne call-center, blogi, czekolady, wideo i flash moby były koordynowane w celu umożliwienia użytkownikom śledzenia historii Rachel Blake, ex-pracownik Fundacji Hanso zmierzającej do odkrycia prawdy stojącej za dziwnymi działaniami firmy. Tylko w samej Wielkiej Brytanii ponad 30.000 użytkowników wzięło aktywny udział w zorganizowanej grze.

Gra została podzielona na 5 etapów z odrębnymi zadaniami w każdym.

Rozgrywkę rozpoczęło wydanie reklamówki Hanso Foundation na kanałach ABC, Channel 7, and Channel 4 przy współpracy z takimi markami jak Sprite, Jeep, Verizon, Monster.com. Prezentowała ona numer infolinii dla pracowników fundacji, pod którym znajdowały się nagrania – niektóre z nich były wskazówką, która pozwoliła odkryć adres oficjalnej strony Hanso Foundation. Zostały stworzone strony internetowe fikcyjnych organizacji, oraz osób występujących w show. Witryny, zwłaszcza Hanso Foundation, zawierały podstawowe informację o serialu oraz o tle fabuły. Zostaje wprowadzony charakter Rachel Blake, znanej również jako Persefona, postaci która ma prowadzić graczy przez całą rozgrywkę. Większość wskazówek na stronie internetowej Fundacji Hanso zostaje ujawnionych poprzez kliknięcie na słabo zaznaczone dziwne elementy lub po wprowadzeniu konkretnego kodu. Niektóre witryny wymagają haseł znalezionych w innych miejscach, takich jak usługi poczty głosowej. Wskazówki są zaprojektowane jako mini-gry utrzymujące liniową fabułę.

Bad_Twin Również w maju Hyperion wydał powieść Bad Twin, napisaną przez Laurence Shames, przypisaną do fikcyjnego autora Gary Troup, będącego na pokładzie samolotu, który rozbił się w serialu. Bad Twin to powieść o tajemnicach, które zawierają odniesienia do serialu. W dniu 9 maja w różnych gazetach pojawiła się reklama Hanso Foundation, potępiająca powieść.

19 czerwca w kodzie źródłowym strony Hanso Foundation pojawia się adres do bloga Rachel Blake, na którym odgrywa się znacząca część drugiego etapu gry. Blake publikuje filmy z podróży po całej europie podczas, której odkrywa tajemnice Fundacji Hanso.

22 lipca podczas Comic-Con (największej światowej imprezy związanej z komiksami i fantasy) została uruchomiona witryna hansoexposed.com. Na stronie internetowej znajdowały się filmy, które można było odtworzyć po wpisaniu specjalnego kodu – innego dla każdego z materiałów.

Pod koniec sierpnia 2006 bary czekoladowe Apollo rozpoczynają dystrybucję czekolad przez sklepy w Wielkiej Brytanii i sklepy “na kołach” w USA. W dniu 24 sierpnia wystartowała strona. Użytkownicy mogą przesłać zdjęcia siebie z czekoladami Apollo, które zostały rozdane. Wgrane zdjęcia utworzyły napis “RAZEM”.

Fani Lost przyglądali się wskazówką, dyskutowali o serialu na forach internetowych. Powstało nawet kilkanaście niezależnych stron opisujących przebieg gry. Ponieważ nacisk został położony na www celowo postacie fikcyjne zamieszczały swoje materiały na najbardziej popularnych witrynach takich jak Blogger, Flickr i YouTube.

Całość rozgrywki wymagała od graczy umiejętności z zakresu wielu dziedzin co wymagało współpracy i kooperacji nieznających się osób ze sobą:
- znajomości podstawy HTML i JavaScript, research competency, including knowledge of source code.
- zrozumienie i umiejętność wykorzystania podstawowych umiejętności klasycznej kryptografii, alfabetu Morsa czy anagramów.
- umiejętności logicznego myślenia z racji na szyfry stworzone specjalnie na potrzeby gry,
- umiejętności odczytywania szyfrów zapisanych w formatach matematycznych (hexadecimal, binary, base64),
- wiedzy z zakresu mitologii i religii,
- znajomości języków (w tym np. koreańskiego),
- dostęp do publikacji, w których pojawiały się wskazówki (np. Entertainment Weekly),
- możliwości podróżowania po świecie od Sydney po Londyn by odkryć wskazówki znajdujące się w ‘realnym świecie’.

Udział zewnętrznych marek w grze
Oprócz specjalnie stworzonych miejsc wymienionych powyżej, filmy i wiele innych informacji zostały zamieszczone na oficjalnych stronach internetowych sponsorów. Na przykład jeden film Rachel Blake został schowany w prezentacji Jeep Compass.

Sprite
10 maja 2006 na stronie Hanso Foundation został wyświetlony tekst “sponsorowane przez Sprite”, odsyłający czytelników do witryny http://sublymonal.com/. Słowo “Lymon” (połączenie słów “lemon” (Cytryna) i “limon”(wapno) ) było wcześniej używana w reklamie Sprite w 1980, a sama strona zawiera odniesienia do Sprite. Inne wskazówki w grze posiadają wyraźnie zawarte słowa “obey” (będące częścią sloganu Sprite “obey your thirst”).

Od 10 maja, zegar na stronie internetowej Fundacji Hanso czasem zmiania się i wyświetla OB: EY na jedną minutę. Zmiany są oznaczone sygnałem dźwiękowym. Minuty w których następuje zmiana odpowiadają tajemniczym liczbom z serialu Lost (4, 8, 15, 16, 23, 42). Gdy zegar nie zmienia, staje się klikalnym linkiem do strony sublymonal.

Później Sprite promował stronę sublymonal zmieniając ją całkowicie w stronę reklamową. W reklamach tych zostały ukryte hasła (błyskały na ekranie). Po wpisaniu ich w pole tekstu na stronie sublymonal pokazywały się ukryte pliki wideo ze wskazówkami związanymi z rozgrywką.

Oprócz Sprite w fabułę gry zostały włączone takie marki jak Monster.com, Verizon i Jeep.

Dziesiątki tysięcy graczy na całym świecie i setki publikacji w największych światowych mediach to wynik świetnej realizacji gry, która wciągnęła konsumenta w dialog z markami towarzyszącymi.

Paranormalna kampania “Paranormal activity” (upd)

W piątek 25 września 2009 na ekranach amerykańskich kin zadebiutował niskobudżetowy horror “Paranormal Activity”. Reżyserem filmu jest debiutujący na wielkim ekranie, pochodzący z Izraela Oren Peli. Pierwszy raz słyszycie? Nic dziwnego. Obraz ten został nakręcony za jedyne 15 ooo dolarów, a na ekrany kin trafia dopiero po dwóch latach, które  przeleżał na półkach firmy Paramount Pictures. Sam film opowiada o parze, której mieszkanie zamieszkuje jakaś dziwna, niszczycielska siła. Mąż – technofil, wbrew poradom medium postanawia zamontować sprzęt monitorujący zdarzenia zachodzące w ich mieszkaniu. Stwarza to pretekst, by widz także mógł uczestniczyć w tym niecodziennym pokazie.

Ogromny sukces filmu (mierzony poziomem strachu widowni :) ) podczas festiwali w Sundance (jeszcze w 2008 roku) i Telluride i porównania do “Blair Witch Project” zadecydowały, że film trafił do dystrybucji w całych Stanach Zjednoczonych. I tu dochodzimy do sedna sprawy, gdyż dystrybucja ta z pewnością nie należy do standardowych.

W noc premiery odbyły się darmowe pokazy filmu w kilku znanych amerykańskich ośrodkach akademickich. Co więcej, na stronie internetowej filmu, po wejściu w zakładkę “Demand it!” można zamówić pokaz filmu w swoim miejscu zamieszkania. Twórcy tej kampanii od samego początku liczyli na kampanię szeptaną. Studenci zaintrygowani filmem, niczym ewangeliści marki polecają go swoim innym znajomym. W ten oto sposób, drogą ” z ust do ust” “Paranormal Activity” powoli zyskuje miano filmu kultowego. W tym tygodniu, na samo żądanie widzów film zostanie pokazany w 20 kolejnych miastach, a specjaliści od amerykańskiego box office wróżą mu długie kinowe życie.

Kolejnym plusem kampanii jest jej duża spójność. Wszystkie materiały promocyjne składają się z fragmentu recenzji z Blooody-Dusgusting.com (to znak dla miłośników horrorów, że warto przyjrzeć się tej propozycji), kadru z filmu, który dokładnie pokazuje nam czego możemy się spodziewać, oraz informacji o kampanii “Demand it!”, dzięki której film pojawi się w kinach dosłownie na zamówienie.

Paranormal-Activity-Poster

Według podobnych zasad budowany jest też trailer, który również nie przypomina zwykłych hollywoodzkich trailerów wypełnionych pompatyczną muzyką i informacjami o tym kto ile zdobył Oscarów. Trailer skupia się na widowni. Na jej reakcjach. Doskonale pokazuje to cel całej kampanii – to widz jest w centrum. On decyduje, że chce ten film zobaczyć, i otrzymuje film, który właśnie jemu ma dostarczyć satysfakcji.

Dlaczego kampania ta jest tak doskonałym przykładem marketingu filmowego, czy marketingu sztuki w ogóle? Otóż, posiada doskonale określoną niszę. Zna jej potrzeby i wie, w jaki sposób je spełniać. Film nie trafia bezpośrednio do wielkich multipleksów, ale miejsc, w których zgromadzeni są potencjalni fani. To od nich będzie zależał ciąg dalszy.

Przełomowość tej kampanii polega zatem na dwóch bardzo ważnych rzeczach. Po pierwsze, pokazuje jak wielkie znaczenie ma dotarcie do odpowiedniej niszy – nieważne czy są to miłośnicy horrorów, fascynaci filmów dokumentalnych o delfinach, czy japońskiej mangi. Po drugie, daje znakomity początek pewnemu trendowi, który z ciekawością będę obserwował. Mianowice, kto wie, czy przyszłość niezależnego kina nie leży właśnie w takich seansach zamawianych do konkretnych kin. Po tegorocznych festiwalach w Sundance, Telluride i Toronto zakupiona została rekordowo mało liczba filmów. Jeśli film nie gwarantuje dużych zysków, lub co najmniej nominacji do Oscara nie ma dla niego miejsca na amerykańskim ( a tym samym światowym ) rynku. W ten sposób omija nas kilkanaście naprawdę znakomitych filmów rocznie. I, abstrahując od tego, że z dużą pewnością “Paranormal Activity” nie zapisze się w historii jako szczytowe osiągnięcie kina ( a nawet gatunku), to dzięki rozpoczętej przez niego tendencji wiele dobrego może się  w filmowym świecie wydarzyć.

UPDATE “Paranormal activity” po pierwszym tygodniu w szerokiej dystrybucji zarobiło ponad 7 mln, i biorąc pod uwagę oczekiwane małe spadki widowni oraz zbliżające się Halloween może być naprawdę dużym przebojem kinowym 2009 roku!

UPDATE Ci, którzy trzymali kciuki za “Paranormal Activity” mieli rację. W miniony weekend film w Stanach dołożył do swojego wyniku 16 mln dolarów, i ma już na koncie ponad 80 mln. Do wyniku “Blair Witch Project” brakuje jeszcze co prawda 60 mln, ale i tak sukces przeogromny.. i co najważniejsze – nieoczekiwany.

Warto zwrócić również uwagę na polską adaptację amerykańskiej kampanii i zamówić film do swojego miasta.

Alternate Reality Game – wzbudź pragnienie klienta

“Powiedz mi, a zapomnę.
Pokaż – zapamiętam.
Pozwól wziąć udział, a… wzbudzisz we mnie pragnienie.”

batmaptop

Ta słynna maksyma Konfucjusza oddaje cało sedno współczesnej reklamy. Celem każdego z nas jest zaintrygowanie klienta naszą marką. Alternate Reality Game – potocznie gry marketingowe – wciągają odbiorcę do odpowiadania, współtworzenia i powielania komunikatu opartego na dobrej zabawia, tajemniczości i chęci zostania małym Jamesem Bondem. W Polsce dopiera raczkują gry miejskie, jednodniowe przygody w mieście, które toczą się wkoło jednego produktu. ARG to rozwinięcie gry miejskiej, to kilkutygodniowa opowieść pełna zakodowanych wiadomości, szyfrów i łamigłówek. To jak połączenie “MacGyvera” z “Kodem Leonarda da Vinci”.

Jedna z najbardziej udanych gier ostatnich lat promowała najnowszą część Batmana. Kampania o nazwie Why so serious? pozwoliła uczestnikom wczuć się w rolę mieszkańca miasta Gotham, wziąć udział w wiecach poparcia dla startującego w wyborach gubernatora czy opowiedzieć się po stronie Jokera lub Batmana. Tysiące podpowiedzi, dziesiątki przygotowanych serwisów internetowych, eventy w realnym świecie, telefonia komórkowa, treści tworzone przez użytkowników, specjalnie przygotowane gadżety, streaming audio, gry online i wiele innych pozwoliły na utrzymanie się przez wiele tygodni tematu Batmana w mediach i blogosferze.
Ponad 10 milionów uczestników z 75 krajów zmieniło dotychczasowe postrzeganie Alternate Reality Game. Film tylko w pierwszy weekend zarobił 155 mln dolarów, stał się najlepszą filmową inwestycją w 2008 roku, oraz zajął 2 miejsce w rankingu najlepiej zarabiających filmów przynosząc zysk na poziomie powyżej 1 mld dolarów (przed nim jest już tylko Titanic).

Mimo, że główna narracja całej gry toczyła się w sieci to wokół kampanii miały miejsce wydarzenia przeprowadzone w realnym świecie. Uczestnicy otrzymywali torty zawierające dzwoniące telefony, wspierali kampanię wyborczą czy pomagali w kradzieży autobusu szkolnego by Joker mógł uciec z banku. To wszystko skłaniało uczestników do współpracy bo tylko ona pozwalała poprowadzić narrację do przodu i odkrywać kolejne ukryte wskazówki.

batman1
batman2
batman3

Świat stał się platformą w której toczyła się opowieść. Balansując na granicy fikcji i rzeczywistości, pomiędzy życiem wirtualnym, a realnym film wszedł w życie wielu osób. Dentmobiles (“samochód wyborczy” Harvey’a Dent’a) odwiedził 33 największe w USA miasta, w których uczestnicy pikietowali swoje poparcie dla tego kandydata. Wykrzykiwali hasła wyborcze, rozdawali ulotki, naklejali naklejki na ubrania przechodniów, a nawet zbierali podpisy.

W prima aprilis uczestnicy otrzymali współrzędne GPS kręgielni w miastach zlokalizowanych w USA i Kanadzie, ororaz Paryżu, Hong Kongu, Londynie i Sao Paulo. O ustalonej godzinie w internecie pojawiła się kombinacja dzięki, której można było otworzyć jedną ze skrytek, w której joker ukrył telefon z dodatkowymi instrukcjami.

Ktoś z czytelników nie kojarzy znaku Batmana wyświetlanego przez mieszkańców Gotham na niebie gdy w mieście działo się coś złego? Tym razem z tego znaku zakpił sobie Joker…

Podsumowując, w grze wzięło udział ponad 10 milionów uczestników. 1300 filmów i 5000 zdjęć zostało opublikowanych na YouTube’ie i Flikr’erz. Najbardziej zaangażowani uczestnicy spędzili setki godzin na forach internetowych tworząc 150 tysięcy postów w 400 wątkach, przeglądając je 7 milionów razy. Sami dokumentowali przebieg kampanii przez Wiki.

batman4

Na zakończenie oficjalny film prezentujący kulisy tego projektu – Alternate Reality Game – Why So Serious?

Kiedy w Polsce czekają nas kampanie tak mocno angażujące konsumentów w przebieg całej kreacji? Kiedy na podobną grę zaadaptowaną do realiów (także budżetowych) ktoś zdecyduje się przeprowadzić w Polsce?

Odlot nad Tamizą

Niezwykłe widowisko specjaliści od promocji Disneya – Pixara zgotowali mieszkańcom Londynu wczorajszego wieczoru. Zanim o samym evencie, przyjrzyjmy się bliżej najnowszej pixarowskiej produkcji – “Odlotowi” (“Up”).
Po raz kolejny bowiem  Pixar wyszedł  poza ramy zwykłej “bajki” dla dzieci, by w niebanalny i intrygujący sposób mówić o rzeczach ważnych.

Odlot_odlot_3312918

Bohaterem “Odlotu” jest 78-letni Carl Fredricksen, który po śmierci swojej ukochanej postanawia spełnić ich wspólne marzenie – podróż do Zaginionej Ziemi.  Zastraszony wizją życia w Domu Starców, Carl postanawia polecieć w miejsce swoich dziecięcych marzeń wraz ze swoim domem i całym dobytkiem. Wykorzystuje do tego tysiące balonów!
Film zadebiutował w Stanach Zjednoczonych 29 maja 2009 roku i do dnia dzisiejszego zarobił ponad 290 milionów dolarów, co plasuje go na 5 pozycji największych animowanych hitów wszech czasów. Wyżej znajdują się tylko druga i trzecia część “Shreka”, ‘Król lew” oraz ‘Gdzie jest Nemo?”.
Z okazji brytyjskiej premiery filmu, która odbędzie się 9 października producenci przygotowali wiele niesamowitych atrakcji. Z resztą zobaczmy sami.

Przelot balonów nad Londynem był niewątpliwie ogromną atrakcją. Opinie na temat całej akcji można znaleźć choćby na Twitterze . Niewątpliwie tego typu wydarzenia to jest to, co w “Przerwie na reklamę” lubimy najbardziej. Dobre pomysły. Odważne wykonania. Nieustanne zaskakiwanie.

Zobaczymy czy tym szlakiem podążą polscydystrybitorzy filmu. Swoją  drogą, nie obraziłbym się, gdyby kilku szpecącym Poznań ( i inne polskie miasta) budowlom zafundować taki własnie odlot. Jakieś propozycje?

“Odlot” w polskich kinach od 16 października.

Ciekawe przypadki marketingu filmowego cz.1

Dla twórców kampanii marketingowych wytwory sztuki filmowej są z definicji niezwykle trudną materią do pracy. Promując bowiem coś o samo w sobie ma sporą wartość rozrywkową należy uważać, aby kampania reklamowa nie stała się większym show niż sam film.

Teoria teorią, ale niestety zasada ta nie ma zbyt dużego przełożenia w praktyce. Co roku wytwórnie filmowe prześcigają się w pomysłach jak promować swoje najnowsze produkcje. Wielokrotnie, jak choćby w przypadku filmów „Mroczny rycerz”, „Blair Witch Project” czy „Projekt Monster” („Cloverfield”) same kampanie przechodzą do historii ramię w ramię z filmem. Wielokrotnie jednak kampanie są jedyną interesującą rzeczą, która pozostaje po danym filmie. Przyjrzyjmy się więc tym najdziwniejszym i najodważniejszym przykładom kampanii marketingu filmowego.

10. „Skok przez płot” (2006)
Producenci tej niezwykle śmiesznej animowanej produkcji zrezygnowali z konferencji prasowej z udziałem aktorów podkładających głosu bohaterom filmu. Zamiast tego na czerwonym dywanie pojawiły się specjalnie wytresowane sępy. Efekt był oszałamiający!
Chociaż raz Angelina Jolie i Brad Pitt nie byli głównymi gwiazdami czerwonego dywanu.

moviepr-overthehedge-431

9. „Silent Hill” (2006)
Równie rzadko jak zdarza się udana filmowa adaptacja gry komputerowej, tak agencje marketingowe wprowadzają w życie równie kuriozalne pomysły co ten. Bo jak inaczej nazwać można paradę pielęgniarek-zombie ubranych w mini- spódniczki i chodzących w półtransie ulicami Tokio.

moviepr-silenthill-431

8. “Laleczka Chucky” (1988)
„Gratuluję odwagi, współczuję głupoty” – to najlepszy komentarz dla działań jednej z amerykańskich agencji PR z okazji 20-tej rocznicy premiery filmu „Laleczka Chuchy”.
Otóż, na słynnym nowojorskim Times Square pojawiła się spora grupa ucharakteryzowanych na słynne laleczki karłów. Każdy z nich był wyposażony w nóż rzeźnicki lub siekierkę i mieli za zadanie straszyć zdezorientowanych przechodniów. Nie ma to jak czarny PR, ale po co robić go sobie?

a06eabcc855406c20848ed3051760d61,35,1

7. “Dom woskowych ciał” (2005)
Większość filmów jako zachętę wykorzystuje chęć ujrzenia gwiazd dużego ekranu. Dość oryginalnie postąpili producenci filmu „Dom woskowych ciał”, którzy siłą napędową machiny promocyjnej uczynili niechęć do jednej z występujących w nim aktorek. Jeżeli napiszę, że była nią Paris Hilton, a hasła promocyjne brzmiały „ On May 6th See Paris Die” (6 maja zobacz jak umiera Paris) wszystko stanie się jasne. Sama bohaterka kampanii całą akcję skomentowała mówiąc: „no cóż, rzeczywiście mam najlepszą scenę śmierci w całym filmie”. I trudno się z nią nie zgodzić. Do dziś film oglądany jest chyba tylko jedynie dla tej sceny.

moviepr-houseofwax-431

6. „Million Dollar Mystery” (1987)
Jedną z najbardziej kosztownych kampanii reklamowych, jak się później okazało była akcja promocyjna filmu „Million Dollar Mystery”. W okresie poprzedzającym premierę filmu ogłoszono, że gdzieś na terenie Stanów Zjednoczonych ukryta została torba zawierająca milion dolarów, a wskazówki do jej odnalezienia ukryte są w promowanym filmie. Po kilku tygodniach zwyciężczyni konkursu znalazła torbę, która była ukryta w ….. nosie Statuy Wolności. Sam film natomiast poniósł w kinach olbrzymią klęskę, zarabiając mniej niż tytułowy milion dolarów.

moviepr-milliondollarmystery-431

5. “The Wackness” (2008)
To ciekawy przykład promocji kina niezależnego. Film opowiada o znajomości młodego dilera marihuany i jego klienta – podstarzałego psychiatry. Jedna z agencji PR, aby produkcja trafiła na pierwsze strony gazet posłużyła się głównym bohaterem filmu – marihuaną. Ogłoszono konkurs, w którym nagrodą główną była podróż do Amsterdamu…. oraz cała torba „zioła”. Zaatakowani przez antynarkotykowych aktywistów, twórcy kampanii tłumaczyli, że skoro film mówi o tym jak miłość do trawki zbliża ludzi, postanowili uczcić ten fakt i dać szansę zasmakowania tej uczty miłości także widzom. To jest dopiero alternatywny marketing! Swoją drogą ciekawe ile trawki poszło z dymem podczas tworzenia projektu tejkampanii?

moviepr-wackness-431

4. “Jackass Number Two” (2006)
Jackass od lat jest jednym z najbardziej szalonych i kontrowersyjnych produkcji telewizyjnych. Jego twórcy, w zależności od pytanej osoby uchodzą albo za geniuszy współczesnej telewizji, albo za obleśnych bezmózgów. Oczywistym było, że przeniesieniu „Jackassa” na rynek kinowy towarzyszyć będą niestandardowe formy promocji. Bo jak inaczej nazwać wyczyn jednego z bohaterów filmu Steve-O, który podczas premiery zdjął spodnie przed tłumem zdezorientowanych dziennikarzy…. i “przyozdobił” czerwony dywan plamą swojego moczu.

moviepr-jackass2-431

3. “Simpsons: The Movie” (2007)
Simpsonów nie trzeba nikomu przedstawiać. I przypuszczam, że nikogo nie trzeba by zachęcać do obejrzenia kinowej wersji przygód tej specyficznej rodzinki. A jednak, wejściu Simsonów do kin towarzyszyła jedna z najciekawszych kampanii marketingowych ostatnich lat. Jednym z jej najciekawszych elementów było przemianowanie amerykańskich marketów 7-Eleven w serialowe markety Kwik-E-Marts. 1 lipca zaledwie 10 marketów przekształciło się w prawdziwe Kwik-E-Marty, natomiast szum wywołany wokół tego wydarzenia był ogromny. Ludzie przejeżdżali pół Ameryki, żeby zobaczyć kultowe, serialowe markety. Robili sobie zdjęcia z figurkami Chiefa Wiggum i dyrektora Skindera. Co więcej, na półkach &-Eleven pojawiły się serialowe produkty: Squishees, płatki Krusty-O, czy Buzz Cola.

685645383_64abe4235c

Kolejnym z niezwykłych działań marketingowych było poszukiwanie idealnego miejsca na premierę filmu. Serialowi Simsonowie mieszkają w miasteczku Springfield. Nigdy jednak nie określono w jakim znajduje się ono stanie. Dlatego też wszystkie miasta o tej nazwie przystąpiły do rywalizacji o goszczenie premiery filmu. Wygrało Springfield, Vermont, które ujęło jurorów za serca wirusowym filmem, w którym gigantyczny pączek goni przez całe miasteczko mężczyznę ucharakteryzowanego na Homera Simsona. Całej kampanii towarzyszyło ogromne zainteresowanie mediów.
Najmniej udany chyba elementem promocji filmu było stworzenie znaków w zbożu przedstawiających nagiego Homera oraz starożytny symbol płodności. Dla wielu żart ten wydał się niesmaczny, ale sprawił, że Simsonowie przez długi czas nie schodzili z pierwszych stron gazet.

moviepr-simpsonsmovie-431

2. “Borat”(2006) & “Bruno”(2009)
Obie postaci wykreowane przez brytyjskiego komika spokojnie mogłyby stanowić kanwę dla kolejnego wpisu. Oba wcielenia Sachy Barona Cohena w okresie poprzedzającym premierę filmu pojawiały się w mediach z niespotykaną dotąd częstością.
Któż nie pamięta Borata kapiącego się w kultowym dziś stroju kąpielowym na jednej z kanneńskich plaż podczas najważniejszego festiwalu filmowego na świecie. Któż nie emocjonował się ciągłymi doniesieniami o kolejnych pozywających go osobach. Apogeum kampanii Borata była próba wtargnięcia do Białego Domu, podczas której Cohen chciał wręczyć prezydentowi USA „George’owi Walterowi Bushowi” zaproszenie na premierę filmu. Niestey, ani prezydent, ani inni zaproszeni gości ( OJ Simpson, czy Mel Gibson) nie pojawili się na premierze.

33_1_borat

Podobne emocje towarzyszyły premierze kolejnego filmu Cohena „Bruno”. Na długi czas przed premierą można było usłyszeć o wtargnięciu Bruno na scenę podczas pokazu mody w Mediolanie. Od tego czasu raz na jakiś czas słyszeliśmy o wyczynach reportera austriackiej gejowskiej telewizji.
Najwięcej rozgłosu towarzyszyło jednak niewątpliwie zajściu, które miało miejsce podczas wręczenia MTV Movie Awards. Bruno, przyodziany w białe pióra przemieszczał się nad widownią, w pewnym momencie, nieoczekiwanie lądując swoimi posladkami na twarzy znanego z homofonicznych wypowiedzi Eminema. Zdenerwowany raper w pośpiechu opuścił salę, a po transmisji z gali wybuchła gorąca dyskusja. Nieważne, czy było to zainscenizowane, czy nie – efekt został osiągnięty. Film w pierwszy weekend wyświetlania przebił wynik otwarcia Borata. Na drodze ku pełnemu sukcesowi stanęły jednak niezwykle negatywne opinie o filmie rozpowszechniane za pomocą Twittera, czy Facebooka.

1. “Blair Witch Project” (1999)
Pierwsze miejsce nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. „Blair Witch Project” to film, który w historii marketingu filmowego otworzył nowe karty. Cała kampania jest zdecydowanie jedną z najlepszych reklamowych kampanii w historii ( i nie dotyczy to tylko marketingu filmowego), bowiem wyprodukowany za zaledwie 22 000 dolarów film tylko w amerykańskich kinach zarobił ponad 250 milionów dolarów.

blair_witch_project-431
Cały pomysł opierał się na stworzeniu złudzenia, że opowiedziana w nim historia była prawdziwa. Wiadomość o filmie znalezionym w lesie, dokumentującym śmierć grupy młodych ludzi dzięki prężnym działaniom w Internecie obiegła cały świat. Coraz trudniej było odróżnić rzeczywistość od marketingowej fikcji. Efekty były niespotykane. Któż bowiem nie chciał zobaczyć jednego z najgłośniejszych filmów roku.

Jak widać marketing filmowy może stworzyć film kultowy. Może go również zniszczyć. Bez odważnej, pierwszej internetowej kampanii marketingowej filmu twórcy „Blair Witch Project” pewnie nigdy nie trafiliby na ekrany kin. Bez zorientowanej na śmierć Paris Hilton kampanii ‘Domu Woskowych Ciał”, film stałby się kolejnym zapomnianym gniotem. Bez szumu towarzyszącemu premierom „Borata” i „Bruno”, filmy cieszyłyby się znacznie mniejszą popularnością. Szkoda tylko, że czasem (jak w przypadku wspomnianego „Bruno”, czy „Million Dollar Mystery”) sama kampania jest lepsza niż promowany film.

Żródła: virginmedia.com , moviemarketingmadness.com , ifc.com, imdb.com,

Free T-Mobile Phones on Sale | Thanks to CD Rates, Best New Business and Registry Software | Grab Free Wordpress Themes