Długo zastanawiałem się dlaczego tak bardzo lubię chodzić do pracy 31 stycznia. Dziś już to wiem. Dzień ten jest bardzo wyjątkowy, bo mogę poczuć się jak Jeremy Clarkson w Mercedesie CLK 63 AMG Black Series – bez zbędnych słów, krzyków….
Postanowiłem złożyć wszystkim życzenia noworoczne, ale nie miałem pojęcia od czego zacząć…. Dlatego życzę Wszystkim swoim współpracownikom, przyjaciołom firmy, klientom, czytelnikom bloga dokładnie tego czego życzyłbym sobie czyli :
1. Wytrwałóści
2. Życzliwych przyjaciół
3. Uśmiechu na twarzy nawet w sytuacjach podbramkowych
4. Dobrej zabawy
5. Dobrych filmów w TV w następne święta
6. Zdrowia! Przede wszystkim
7. Najlepszych gadżetów jakie będą produkowane w 2010
8. Czystości umysłu polityków
9. Nowego samochodu z pełnym wyposażeniem
10. Chwili relaksu każdego dnia
11. Dobrej restauracji blisko biura
12. Wielkiej, niezapomnianej przygody tego lata
13. Zawsze świerzego mik shake’a
14. Zdrowego stylu życia
I na samym końcu życzę wszystkim ciepłej posady w budżetówce, bo na McDonalda nie można juz liczyć.
Za kilka dni pożegnamy obecny 2009 rok i przywitamy nowy. To dobra okazja by przyjrzeć się najbardziej popularnym filmom mijającego roku. Każdy miesiąc zaskakiwał nas nowymi kreacjami, niektóre z nich były komercyjne – inne nakręcone dla czystej radości. Zobaczmy jakie filmy były popularne w ostatnich 12 miesiącach.
W lutym hitem był Dawid – kilkuletni chłopiec. Jego ojciec widząc jak bardzo syn denerwuje się wizytą u dentysty w celu wyrwania jednego z zębów postanowił zabrać ze sobą kamerę by nagrać syna przed i po wizycie. Nagranie chłopca będącego jeszcze pod wpływem leków robiło furorę – w ciągu dwóch tygodni film obejrzano ponad 8.5 miliona razy oraz napisano ponad 21 tysięcy komentarzy. Aktualnie ojciec Dawida prowadzi sklep z gadżetami – między innymi koszulkami z wizerunkiem chłopaka.
Kwiecień z pewnością należał do Susan Boyle, która wzięła udział w brytyjskiej edycji Mam Talent.
5. Maj – Subaru i DC
Ken Block to człowiek, który posiada dwa hobby – swoją markę butów DC, oraz profesionalne wyścigi samochodowe. W celu promocji siebie, swoich produktów, oraz sponsora, którym jest Subaru, postanowił nagrać film wirusowy. Piękny samochód, fragmenty w zwolnionym tempie, eksplozje oraz szybkość to elementy, które świetnie przyciągają uwagę widza.
6. Czerwiec – Nike Baskeball
W celu promocji kolekcji Nike Basketball oraz rozgrywek NBA playoffs nakręcono kilka filmów z wizerunkiem sponsorowanych przez Nike postaci. ‘Three Rings‘ i ‘Unstoppable Game Tape‘ to dwa z nich, ale najchętniej oglądany to ‘Chalk’, który można obejrzeć powyżej. W niespełna dwa tygodnie film obejrzano ponad 1.4 miliona razy.
7. Lipiec – Wejście do kościoła
Jill i Kevin Heinz nie chcieli standardowego wejścia do kościoła na swój ślub. Postanowili przygotować dla swoich gości niespodziankę. Film cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że ich historię opowiedziano podczas programu Good Morning America.
8. Sierpień – Lego
Tomas Redigh spędził ponad 1500 godzin by wykonać tę animację złożoną ze zdjęć klocków Lego.
9. Wrzesień – Tour De France
Remi Gaillard opublikował kolejny film, który okazał się sukcesem. Tym razem dla trzech całkowicie nieprzygotowanych rowerzystów przygotował linię mety z rzeszą kibiców, którzy skandowali jego wygarnę.
10. października – “Balloon Boy”
W październiku cały świat obiegła historia chłopca, którego ojciec zadzwonił do służb bezpieczeństwa w Colorado by zgłosić jego zaginięcie oraz poinformować, że syn najprawdopodobniej znajduje się w balonie napędzanym na gorące powietrze lecącym nad krajem. Cała Ameryka była przerażona tym, że chłopiec utknął w balonie przemierzającym niebo nad Colorado, ostatecznie okazało się jednak, że 6 letni młody mężczyzna ukrywał się na poddaszu garażu. Podczas 40 sekundowego wywiadu puszczanego przez CNN na żywo głównemu bohaterowi wymsknęło się, że rodzina zrobiła to dla kilku minut sławy.
11. Listopad – Heineken Knows The Signs II
Heineken rozpoczął drugą część kampanii przeciwko nadużywaniu alkoholu “KnowTheSign”. Kampania ma na celu przekonać młodych ludzi by podczas wyjścia z domu i dobrej zabawy dostrzegali u swoich współtowarzyszy oznaki przesadzenia z ilością wypitego alkoholu. Na powyższym filmie widać co może się stać gdy weselni goście za dużo wypiją. Film odniósł ogromny sukces – ponad 3 miliony wyświetleń w ciągu kilku tygodni oraz wywołał dyskusję w MSNBC.
12. Grudzień – świąteczny Guitar Hero
Gdy połączysz Guitar Hero i gwiazdkowe lampki może wyjść naprawdę fenomenalny widok.
Heineken postanowił pod koniec roku umieścić w telewizji raz jeszcze reklamówkę, która odniosła niesłychany sukces. Każda kobieta pragnie mieć dodatkowy pokój będący jej oazą spokoju – garderobę. Czego jednak jeszcze bardziej pragną w swoim domu faceci?
Tym razem obok reklamy w TV zrealizowano także kampanię na ulicach miast Amsterdamu. Pod domami obok pojemników na śmieci pojawiły się także ogromne kartony, które mają imitować opakowania po wielkich lodówkach. To wszystko po to by stworzyć wrażenie, że wielka lodówka na Heinekena jest faktycznie na sprzedaż i że są ludzie, którzy ją kupują.
Jak na kampanię wartości kilkudziesięciu tysięcy złotych wydać tylko kilka procent tej sumy? Jak odwołanie się do siły rekomendacji może zwiększyć efekty?
Akcja UwalniamyKomorki.pl pokazuje, że robiąc rzeczy alternatywne – uprawiając marketing szeptany, a czasem… szemrany, bo korzystając z mechanizmu plotki, można osiągnąć zamierzone cele.
Początki. Podobno najlepsze pomysły to te, które pojawiają się nagle i nikt nie wie, skąd. Nie inaczej było z Uwalniamy Komórki. Pomysł powstał spontanicznie. Narodził się w naszych głowach w czwartek nad ranem podczas redakcyjnych rozmów w jednej z poznańskich kuchni. Wiele kubków herbaty i kilka litrów coli, no i mamy gotowy pierwszy wstępny szkic całości.
Problemy. Pobudka o ósmej. Po trzech godzinach snu można wracać do pracy. Najbliższe godziny pokażą, że nie wszystko jest tak różowe. Start akcji w piątek stoi pod wielkim znakiem zapytania. Pojawiają się pierwsze przeszkody, z kategorii tych najgorszych – finansowych. Przy założonym budżecie trudno jest zrealizować wszystkie zaplanowane działania. Dyskutujemy i myślimy nad możliwymi rozwiązaniami. Ostatecznie postanawiamy, że billboardy (zarówno mobilne, jak i stacjonarne), które miały się pojawić w poniedziałek przed siedzibami operatorów i wspierać pikiety, zostaną skreślone z budżetu. Zostają same pikiety.
Domeny. Ile ich naprawdę było? Oprócz domen, które wykorzystaliśmy: UwalniamyKomorki.pl oraz UwolnijKomorki.pl, rezerwujemy na potrzeby akcji (a także, by zabezpieczyć akcję przed kontrą w podobnej domenie) kolejne nazwy. Są to między innymi domeny z polskimi znakami UwalniamyKomórki.pl, UwolnijKomórki.pl czy podobne nazwy: UwalniamyTelefony.pl, UwolnijTelefon.pl i kilka innych pozycji.
UwalniamyKomorki.pl. O godz. 18.00 na maila spływają dwie pierwsze karykatury, prezes UKE i prezes Orange, które ostatecznie znajdują swoje miejsce na jednej ze stron wspierających akcję. Ta czwartkowa noc okazuje się jeszcze bardziej pracowita. Powstają pierwsze wersje formularza, ale całej strony nadal brak. Godzina 23.00 okazuje się szczęśliwą – pierwszy etap projektu zakończony i główna strona już działa. Jeszcze tylko karykatura dwóch pozostałych prezesów, treść listów do nich i UwolnijKomorki.pl będzie gotowe. Mamy na to cały weekend – na dziś wystarczy, idziemy odpocząć.
Nasza-Klasa wsparciem. Na Naszej-Klasie jest już kilkunastu Lechów Wałęsów, kilkadziesiąt Dod i kolejne kilkadziesiąt tysięcy profili fikcyjnych. W piątek 30 stycznia pojawia się kolejny, imię: Uwalniamy, Nazwisko: Komórki. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, czy będzie to profil widmo, czy jednak ktoś się nim zainteresuje. Kreacje przygotowane – możemy startować. Chcąc dodać smaczku, wybieramy kluczowe osoby w branży telekomunikacyjnej oraz znajomych dziennikarzy. Dostają zaproszenie od tajemniczego konta „Uwalniamy Komórki”. Pojawiają się pierwsi znajomi.
Poniedziałek – chwila prawdy. Około godziny 13.00 dziesięć młodych osób pojawia się przed siedzibą Orange. Po kilku minutach wychodzi do nas… ochrona obiektu i prosi, byśmy przestali pikietować i sobie poszli. Idziemy, lecz kilka metrów dalej. Przez kolejne 45 minut jesteśmy obiektem zainteresowania pracowników Grupy TP oraz przechodniów, którzy robią zdjęcia.
Godzina 14.00 należała do Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Jak tylko pojawiamy się pod wejściem i wyciągamy nasze kartki “UwolnijKomorki.pl”, przybiegają do nas pracownicy urzędu i przepraszają za nieobecność pani prezes, która musiała udać się na wcześniej zaplanowane spotkanie. Otrzymujemy zaproszenie do środka – odmawiamy. UKE zaopatruje nas w gorącą herbatę, a my pikietujemy pod wejściem. Godzina 14.30 – sukces! Przychodzi do nas pani prezes i tym razem przyjmujemy zaproszenie na rozmowę o przyszłości rynku telekomunikacyjnego, już wewnątrz budynku.
Wtorek, środa – winna Era. Dwa dni działy PR wraz z zarządami zastanawiały się, co się dzieje… Pytali dziennikarzy, a rzecznik Grupy TP sprawdził nawet, czy nasza pikieta została zgłoszona do Urzędu Miasta. Dziennikarze drążą temat, szukają, piszą, dzwonią, pytają. Ostatecznie brak odpowiedzi – sprawdzają sami, kolorystyka UwalniamyKomorki.pl podobna do strony Ery i T-Mobile. Numery zarejestrowane w Erze. Adres mailowy pr@uwalniamykomorki.pl, adres mailowy Ery? pr@era.pl. Wyrok zapadł – Era winna.
Znów czwartek. Kolejne pikiety planowane z początku na wtorek zostały przełożone na dziś. Od rana działa już nowa odsłona UwolnijKomorki.pl z karykaturami dwóch kolejnych prezesów. Przed siedzibą Plusa cisza, pracownicy wypatrują nas z okien i uśmiechają się. Po godzinie przechodzimy pod siedzibę Play przy ul. Taśmowej. Czekają na nas już dziennikarze, fotoreporterzy oraz Maciej Budzich z kamerą, który był ciekawy, kto kryje się za organizacją całej akcji. Po kilkunastu minutach schodzi do nas Chris Bannister, prezes Play, w towarzystwie Marcina Gruszki, rzecznika prasowego. Dostajemy zaproszenie do środka i rozmawiamy o rynku telekomunikacyjnym. Otrzymujemy zapewnienie, że Play zdejmie simlocki (co w chwili obecnej jest już faktem!).
Co czujemy? Wiele osób pyta nas, czy jesteśmy zadowoleni z przeprowadzenia akcji. Dostajemy zapytania dotyczące stworzenia kreacji, wirusa, kampanii alternatywnej bezpośrednio od firm, jak i od agencji interaktywnych. Dla wielu osób właśnie to jest wyznacznikiem sukcesu. Dla nas jednak sukcesem jest działanie operatorów – Era nie wycofała się z promocji, mimo podania daty na 28 lutego, Play od 1 marca zdejmuje każdemu chętnemu blokadę.
Podsumujmy. Prasa, radio oraz internet, a w nim branżowe serwisy internetowe, elektroniczne wydania dzienników, blogi oraz fora dyskusyjne. O akcji pisały między innymi „Gazeta Wyborcza”, „Dziennik”, „Twoje Imperium”, Media2.pl, Telix.pl, Mobile-Internet.pl, MediaRun.pl, blogi (rzecznika prasowego Play, Grupy TP, BlogPlay.eu, Komorkomania.pl, Blog.MediaFun.pl, PolPhone.pl/blog/), fora internetowe (Peb.pl, kilka niezależnych wątków na GoldenLine.pl). Wznieciliśmy gorącą dyskusję na blogach serwisantów, którzy są przeciwni zniesieniu blokad. Odbyła się godzinna audycja w radiu Euro, która jednocześnie była naszą niestandardową konferencją prasową, podczas której serwis PasjaGSM.pl przyznał się do organizacji akcji. Kilkadziesiąt publikacji, kilkadziesiąt wątków w internecie, ponad 10 tysięcy podpisów pod petycją, kilkaset tysięcy odsłon stron akcji. Zwiększyliśmy świadomość marki PasjaGSM.pl wśród kluczowych osób w branży telekomunikacyjnej poprzez zwrócenie uwagi mediów na akcję społeczną i sprawy ważne dla przeciętnego użytkownika, który nie zawsze byłby zainteresowany branżowym portalem. Gdybym dziś miał raz jeszcze podjąć decyzję na temat organizacji akcji, nie zawahałbym się ani przez chwilę! Słuszna akcja, świadomość, że zrobiliśmy coś dobrego dla rozwoju polskiego rynku telekomunikacyjnego. To tym większy sukces, że nie dysponowaliśmy wysokim budżetem, a i tak dotarliśmy do setek tysięcy odbiorców.
Za kreację graficzne odpowiedzialna była firma Agencja Moroko – www.Moroko.pl”
Opinie z zewnątrz
To była bardzo przyjemna kampania. Idealnie wstrzeliła się w klimat dyskusji o telefonach i simlockach (porażka akcji TuNieMaEry.pl). Świetna zmyłka w kierunku Ery (podobna strona, numery telefonów) i wcale niełatwa sztuka z utrzymaniem tajemnicy. Imponujące są efekty kampanii, jeśli popatrzymy na koszty. Wyjaśnienie, kto za tym stoi, też było łatwe do przyjęcia dla zainteresowanych, ponieważ okazało się, że chodzi o serwis informacyjny, który właśnie kontrowersyjne tematy i dyskusyjne wydarzenia powinien inspirować. Być może zabrakło mi trochę jaśniejszej komunikacji na koniec kampanii. Myślę, że pozostało wiele osób, które o akcji uwalniamykomorki.pl słyszały, ale do tej pory nie wiedzą, że stała za nią PasjaGSM.pl
Maciej Budzich – Blog.MediaFun.pl
Akcja „Uwalniamy Komórki” to kawał dobrej roboty marketingowej. Na jej sukces wpłynęło kilka czynników. Przede wszystkim – ciekawy temat i społeczny wymiar. Ludzie nie chcą płacić za ściągnięcie simlocków, dlatego spontanicznie przyłączają się do akcji i zapraszają znajomych do popierania akcji. Odpowiedni moment – Era rozpoczyna promocję telefonów bez simlocka. Tajemnica – media prowadzą własne redakcyjne śledztwa i debatują nad tym, kto i dlaczego zorganizował akcję. Element zaskoczenia – za akcją stoi portal telekomunikacyjny, a nie operator komórkowy. Ta akcja jest doskonałym przykładem na to, że marketing szeptany działa, zwłaszcza w internecie. Można zrobić świetny marketing za niecałe 2 tys. złotych, bez potrzeby wydawania ogromnych budżetów marketingowych na tradycyjne reklamy, które są coraz mniej skuteczne. W marketingu szeptanym liczy się pomysł, ciekawie opowiedziana historia, którą ludzie chcą przekazywać znajomym. Gratuluję pomysłu i z niecierpliwością czekam na kolejną akcję portalu PasjaGSM.pl.
Nowotwór to choroba, którą z całą pewnością każdy z nas chciałby omijać szerokim łukiem. Niestety bardzo często na własne życzenie pozwalamy by niewykryty rozwijał się w nas bądź został wywołany przez działania jakie podejmujemy (rak skóry). Organizacja “Friends od Cancer Patients” z okazji Światowego dnia Nowotworu postanowiła ustrzec ludzi przez dwoma najczęstszymi powodami jego rozwoju.
Nadmierne wystawianie ciała na działanie promieni słonecznych (bez korzystania z odpowiednich filtrów) zabija codziennie na całym świecie 20 osób. By wywołać u plażowiczów pożądany efekt postanowiona wzdłuż plaży rozłożyć i rozdać 300 ręczników. Nie byłoby w tym nic ciekawego gdyby nie fakt, że zostały one przycięte tak by swoim kształtem przypominały trumnę. Dodatkowo umieszczono napis “Over-exposure to the sun causes skin canser killing 20 people every day. Protect yourself.”
Efekt został osiągnięty – część plażowiczów skorzystała z ręcznika jako okrycia, inni postanowili się częściowo ubrać.
Postanowiono zwrócić także uwagę na fakt jak ważna w przypadku kobiet jest kontrola regularna piersi. 250 “piłeczek antystresowych” zostało rozstawionych w damskich przymierzalniach i toaletach w centrach handlowych Dubaju. Każda z piłek miała w sobie zatopiony mały kamyk, który był odczuwalny po ściśnięciu. Napis dodawał odpowiedniego efektu, który miał zobrazować kobietom jak bardzo ważna jest profilaktyka: “If it doesn’t feel right, something could be wrong. Early detection can help you fight breast cancer.”
Wyniki były bardzo dobre – w niespełna w dwa tygodnie po rozpoczęciu akcji na infolinię organizacji zadzwoniły 143 kobiety z prośbą o więcej informacji temat raka piersi i tego jak mogą zapobiec chorobie.
Na koniec już nie kampania organizacji “Friends od Cancer Patients” jednak nadal pozostająca w temacie walki z rakiem. Krótko i na temat – takie billboardy lubię.
Kilka tygodni temu pisałem o tym jak reklamują się zachodnie uczelnie wyższe. Po kilku tygodniach studenci Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu postanowili skorzystać z tego samego pomysłu. Zmieniło się miejsce, ludzie i piosenka. Dobrze, że na polskich uczelniach też się coś dzieje – widać, że studenci w swoich działaniach starają wykazywać się kreatywnością, a czas spędzany w szkolnych murach nie jest poświęcany wyłącznie dla zdobycia “papierka”. Czy pozostał ośrodki akademickie odważą się i postanowią odpowiedzieć? Chętnie wesprzemy swoją pomocą (zarówno kreatywną, jak i realizatorską) uczelnie/studentów, którzy pierwsi odezwą się po wsparcie przy organizacji .
Trochę wcześniej swoją wersję zaprezentowała Szkoła Główna Handlowa i choć może budynek nie prezentuje się już tak nowocześnie jak w przypadku Uniwersytetu w Poznaniu to jednak klip jest bardziej dynamiczny.
A teraz dla zainteresowanych przegląd 22 uczelnianych LibDub z całego świata (w kolejności od najnowszego do najstarszego)!
Marka Elmex postanowiła w zaskakujący sposób dotrzeć do konsumentów ze swoim produktem. Przy współpracy z kręgielniami znajdującymi się w największych miastach w Izraelu wymieszano 140 specjalnie przygotowanych kul z normalnymi kulami do gry. Różnica polegała wyłącznie w braku “dziur” na palce. Zamiast nich znajdowały się naklejki tworzące napis “Elmex – zapobiega próchnicy”. Kampania wystartowała w grudniu (okres wakacyjny w Izraelu) i potrwa przez kilka tygodni.
The Lost Experience (LTE) była pierwszą grą marketingową przygotowaną przez producentów serialu w celu rozwinięcia fabuły i zaangażowania fanów w serial między pierwszą, a drugą serią odcinków. Gra rozpoczęła się w maju 2006 roku podczas emisji ostatnich odcinków drugiej serii Lost w Stanach Zjednoczonych. The Lost Experience zostało przygotowane przez aż trzy kanały telewizyjne: amerykański ABC, australijski Channel Seven i brytyjski Channel Four.
Gra marketingowa została zaprojektowana by zintegrować fanów LOST z całego świata.
Agencja współpracując blisko z pisarzami serialu zbudowała historię wokół Hanso Foundation, organizacji wspierającej Inicjatywę Dharma będącą w centrum telewizyjnego serialu. Reklamy TV, fałszywe witryny internetowe, telefoniczne call-center, blogi, czekolady, wideo i flash moby były koordynowane w celu umożliwienia użytkownikom śledzenia historii Rachel Blake, ex-pracownik Fundacji Hanso zmierzającej do odkrycia prawdy stojącej za dziwnymi działaniami firmy. Tylko w samej Wielkiej Brytanii ponad 30.000 użytkowników wzięło aktywny udział w zorganizowanej grze.
Gra została podzielona na 5 etapów z odrębnymi zadaniami w każdym.
Rozgrywkę rozpoczęło wydanie reklamówki Hanso Foundation na kanałach ABC, Channel 7, and Channel 4 przy współpracy z takimi markami jak Sprite, Jeep, Verizon, Monster.com. Prezentowała ona numer infolinii dla pracowników fundacji, pod którym znajdowały się nagrania – niektóre z nich były wskazówką, która pozwoliła odkryć adres oficjalnej strony Hanso Foundation. Zostały stworzone strony internetowe fikcyjnych organizacji, oraz osób występujących w show. Witryny, zwłaszcza Hanso Foundation, zawierały podstawowe informację o serialu oraz o tle fabuły. Zostaje wprowadzony charakter Rachel Blake, znanej również jako Persefona, postaci która ma prowadzić graczy przez całą rozgrywkę. Większość wskazówek na stronie internetowej Fundacji Hanso zostaje ujawnionych poprzez kliknięcie na słabo zaznaczone dziwne elementy lub po wprowadzeniu konkretnego kodu. Niektóre witryny wymagają haseł znalezionych w innych miejscach, takich jak usługi poczty głosowej. Wskazówki są zaprojektowane jako mini-gry utrzymujące liniową fabułę.
Również w maju Hyperion wydał powieść Bad Twin, napisaną przez Laurence Shames, przypisaną do fikcyjnego autora Gary Troup, będącego na pokładzie samolotu, który rozbił się w serialu. Bad Twin to powieść o tajemnicach, które zawierają odniesienia do serialu. W dniu 9 maja w różnych gazetach pojawiła się reklama Hanso Foundation, potępiająca powieść.
19 czerwca w kodzie źródłowym strony Hanso Foundation pojawia się adres do bloga Rachel Blake, na którym odgrywa się znacząca część drugiego etapu gry. Blake publikuje filmy z podróży po całej europie podczas, której odkrywa tajemnice Fundacji Hanso.
22 lipca podczas Comic-Con (największej światowej imprezy związanej z komiksami i fantasy) została uruchomiona witryna hansoexposed.com. Na stronie internetowej znajdowały się filmy, które można było odtworzyć po wpisaniu specjalnego kodu – innego dla każdego z materiałów.
Pod koniec sierpnia 2006 bary czekoladowe Apollo rozpoczynają dystrybucję czekolad przez sklepy w Wielkiej Brytanii i sklepy “na kołach” w USA. W dniu 24 sierpnia wystartowała strona. Użytkownicy mogą przesłać zdjęcia siebie z czekoladami Apollo, które zostały rozdane. Wgrane zdjęcia utworzyły napis “RAZEM”.
Fani Lost przyglądali się wskazówką, dyskutowali o serialu na forach internetowych. Powstało nawet kilkanaście niezależnych stron opisujących przebieg gry. Ponieważ nacisk został położony na www celowo postacie fikcyjne zamieszczały swoje materiały na najbardziej popularnych witrynach takich jak Blogger, Flickr i YouTube.
Całość rozgrywki wymagała od graczy umiejętności z zakresu wielu dziedzin co wymagało współpracy i kooperacji nieznających się osób ze sobą:
- znajomości podstawy HTML i JavaScript, research competency, including knowledge of source code.
- zrozumienie i umiejętność wykorzystania podstawowych umiejętności klasycznej kryptografii, alfabetu Morsa czy anagramów.
- umiejętności logicznego myślenia z racji na szyfry stworzone specjalnie na potrzeby gry,
- umiejętności odczytywania szyfrów zapisanych w formatach matematycznych (hexadecimal, binary, base64),
- wiedzy z zakresu mitologii i religii,
- znajomości języków (w tym np. koreańskiego),
- dostęp do publikacji, w których pojawiały się wskazówki (np. Entertainment Weekly),
- możliwości podróżowania po świecie od Sydney po Londyn by odkryć wskazówki znajdujące się w ‘realnym świecie’.
Udział zewnętrznych marek w grze
Oprócz specjalnie stworzonych miejsc wymienionych powyżej, filmy i wiele innych informacji zostały zamieszczone na oficjalnych stronach internetowych sponsorów. Na przykład jeden film Rachel Blake został schowany w prezentacji Jeep Compass.
Sprite
10 maja 2006 na stronie Hanso Foundation został wyświetlony tekst “sponsorowane przez Sprite”, odsyłający czytelników do witryny http://sublymonal.com/. Słowo “Lymon” (połączenie słów “lemon” (Cytryna) i “limon”(wapno) ) było wcześniej używana w reklamie Sprite w 1980, a sama strona zawiera odniesienia do Sprite. Inne wskazówki w grze posiadają wyraźnie zawarte słowa “obey” (będące częścią sloganu Sprite “obey your thirst”).
Od 10 maja, zegar na stronie internetowej Fundacji Hanso czasem zmiania się i wyświetla OB: EY na jedną minutę. Zmiany są oznaczone sygnałem dźwiękowym. Minuty w których następuje zmiana odpowiadają tajemniczym liczbom z serialu Lost (4, 8, 15, 16, 23, 42). Gdy zegar nie zmienia, staje się klikalnym linkiem do strony sublymonal.
Później Sprite promował stronę sublymonal zmieniając ją całkowicie w stronę reklamową. W reklamach tych zostały ukryte hasła (błyskały na ekranie). Po wpisaniu ich w pole tekstu na stronie sublymonal pokazywały się ukryte pliki wideo ze wskazówkami związanymi z rozgrywką.
Oprócz Sprite w fabułę gry zostały włączone takie marki jak Monster.com, Verizon i Jeep.
Dziesiątki tysięcy graczy na całym świecie i setki publikacji w największych światowych mediach to wynik świetnej realizacji gry, która wciągnęła konsumenta w dialog z markami towarzyszącymi.
Po kilku miesiącach działania i ciężkiej pracy znaleźliśmy wreszcie chwilę by zabrać się za naszą własną stronę. Do tej pory straszyła wyłącznie “zaślepka”, która wiele razy była nazywana naszą “stroną internetową”. Szewc dorobił się przysłowiowych butów. Strona internetowa jest przedłużeniem naszej wizji na działania marketingowe, które widzimy jako nieszablonowe.
Jednocześnie w chwili relaksu między wsparciem przy organizacji konferencji prasowej dla jednego z naszych klientów, a udziałem w kilku sporych przetargach uruchomiliśmy dwie aplikacje na platformie Facebook, które mają uzupełniają działania jakie podejmujemy prowadząc Fanklub ‘PrzerwaNaReklamę.pl’.
W kolejnym odcinku cyklu “Wielcy reżyserzy w świecie reklamy” przyjrzymy się kolejnemu wizjonerowi kina, którego dzieła wzbudzają wielokrotnie skrajne emocje. Baz Luhrmann jest jednym z niewielu twórców, który potrafi bawić się kiczem, nie przekraczając granicy dobrego smaku. Jego produkcje charakteryzuje pietyzm w doborze detali, wysmakowane zdjęcia, doskonałe operowanie kolorami. Wydaje się, że wyobraźnia Luhrmana nie zna granic. Jest chyba jedynym reżyserem głównego nurtu tak odważnie czerpiącym z opery, kina Bollywood i starych hollywoodzkich melodramatów. Przez jednych bywa nazywany wprost wskrzesicielem kina epoki “Przeminęło z wiatrem”, inni określają go mianem zadufanego w sobie grafomana.
Baz Luhrmann ma na swoim koncie cztery filmy. Trzy z nich należą do tak zwanej “Trylogii Czerwonej Kurtyny”, czwarty z nich to zeszłoroczna “Australia”. W skład wspomnianej trylogii wchodzą: jeden z najbardziej oryginalnych filmów tanecznych w historii – “Roztańczony buntownik” (1993), niestandardowa adaptacja dzieła Shakespeare’a “Romeo + Juliet” ( 1996) oraz mój osobisty faworyt “Moulin Rouge” (2001). Znakomity musical zdobył nominację do Oscara w kategorii Najlepszy Film.
Do świata reklamy Baz Luhrmann wkraczał dwukrotnie. Za każdym razem pozostawał wierny swojej stylistyce, a same filmy inspirowane były jego filmami. Każdy pamięta chyba stworzony za miliony dolarów, będący jednym z najdroższych spotów w historii – Chanel no 5. The Film. Ta trzyminutowa zabawa konwencją “Moulin Rouge” wzbudzała mieszane uczucia. Sam Luhrmann w jednym z wywiadów stwierdził, że inspirował się filmem “Rzymskie wakacje” z 1953 roku. Główną rolę w reklamie, podobnie jak w musicalu odtworzyła zjawiskowa Nicole Kidman, a partnerował jej znany z serialu “Lost” Rodrigo Santoro. I, mimo, że wiele racji mają Ci, którzy mówią, że spot ociera się o autoparodię i nieznośnie zbliża się do granicy kiczu, trzeba przyznać, że jest w nim unikatowa magia kina. Magia, która jest rozpoznawczym znakiem Baza Luhrmanna.
Drugi ze spotów zrealizowanych przez Luhrmanna powstał na wyraźną prośbę premiera Australii, Kevina Rudda i miał na celu promować turystyczne walory Australii. Nie mogło oczywiście zabraknąć nawiązań do filmografii Luhrmanna, i w kluczowej roli pojawia się aktorskie odkrycie filmu “Australia” – Brandon Walters. Sam spot jest kawałkiem dobrego rzemiosła. Są znakomite zdjęcia. Muzyka umiejętnie buduje emocje. Walory wizualne nie są w stanie jednak przyćmić banalnego konceptu i pewnej pustki. Spotowi temu zdecydowanie brakuje ducha filmów Luhrmanna.
Jeśli chodzi o Baza Luhrmanna zdecydowanie wolę go jako reżysera filmowego niż jako twórcę reklam. Niektórzy twórcy potrzebują więcej przestrzeni i wolności (której z pewnością nie gwarantuje zleceniodawca), by tworzyć takie diamenty jak choćby ten:
Blog prowadzą twórcy Agencji Płodni.comSprawdź co możemy dla Ciebie zrobić
- Marketing wirusowy,
- Reklama na niestandardowych nośnikach,
- Organizacja niestandardowych eventów,
- Gry marketingowe,
- Akcje miejskie / Flash mob,
- Kampanie w social media,
- Marketing mobilny.