Archive for Sierpień, 2009

Tak wiele osób żyje jak zwierzęta

Świetny klip od Amnesty International i jeszcze lepsze hasło:  “The problem is not animals living like people but so many people living like animals”.

IKEA Fans – każdy chciałby mieć takich fanów

IKEA jest przykładem na to co może się stać gdy zapomni się o stworzeniu internetowego miejsce dla fanów naszej marki. Miejsca gdzie osoby zainteresowane produktami mają szansę sami generować pomysły produkty i toczyć dyskusje na temat wykorzystania już istniejących. IKEA zapomniała, więc jej fani postanowili sami stworzyć takie miejsce.

ikeafans

IKEA fans pozwala na dołączenie do już trwającyh już rozpoczęcie clkiem nowych dyskusji odnośnie produktów sieci. Co więcej dostępna jest nawet IKEApedia!

Szkoda, że marka przegapła świetną możliwość na promocję produktów przez własnych fanów i społeczność zebraną wokół serwisu. Gdyby to IKEA zrealizowała pomysł mogłaby prezentować wszelkie treści, oraz informację o promocjach zwiększając sprzedaż.

Kolejnym przykładem jest NikeTalk – forum stworzone przez jednego z fanów marki. Nawet Windows ma fanów, którzy postanowili stworzyć witrynę na której mogą wymieniać się bezpośrednio informacjami i wsparciem dla Windows 7. Tym razem serwis został stworzony przy pomocy platformy społecznościowej Ning. Zainteresowani mogą także włączyć się w dyskusję przez Twitter.

Takie inicjatywy są ogromną szansą dla marki by jej fani stali się jej adwokatami. Wystarczy, że zapewnisz im odpowiednie ciekawe dla nich treśći, zapytasz o opinię czy wciągniesz w dialog z marką, a zostaną oni Twoimi abasadorami. Dlaczego warto mieć swych ambasadorów wszędzie? Pewnie dlatego, że Twoi przyjaciele, sąsiedzi, rodzina i klienci są 10 razy bardziej zaufani dla swoich znajomych niż Twoja marka budowana latami i warta miliony.

marketing, wygląd, fryzura….

“Na wstepnie chciałem zwrócić uwagę na to, że każdy polityk oceniany jest przede wszystkim na podstawie wyglądu i sposobu bycia. O tym jak odbierają cię słuchacze w 55% decyduje twój wygląd i mowa ciała. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, iż pozostałe elementy, takie jak brzmienie głosu oraz treść wypowiedzi wpływają na nasz wizerunek kolejno w 38% i 7%”. (więcej…)

Czy kontrowersja jest siłą marketingu?

Gdy patrzę na moje piękne miasto,
Gdy patrzę na moje piękne kamienice,
Gdy patrzę na to wszystko … to jest mi dobrze,
ale chwilę później patrzę na tysiące reklam, billboardów, ostatnio coraz modniejszych reklam LED, słupków reklamowych, pomalowanych przystanków, autobusów… nie wspominając o wszędzie obecnych “ulotkarzach”, to szlag mnie trafia i “krew nagła zalewa”.!

Dlaczego?
Dlaczego ludzie stosują tak chętnie standardowe metody reklamy?
Dlaczego wyrzucają w błoto setki tysięcy dziennie?

Odpowiedź jest prosta!

- Bo “Inni” tak robią
Problem w tym, że jeśli się nie wyróżnisz to zginiesz, zginiesz w anonimowym tłumie.!
Czy tego naprawdę chciemy?
Prosty przykład. Paris Hilton – mogła wziąć miliony i wylegiwać się nago na wlasnej wyspie? Mogła!Dziewczyna woli pokazywać się nago w mieście pełnym ludzi, zarabiać na tym, świetnie się przy tym bawiąc.
Dlaczego dopiero, gdy stajemy przed “mission imposible” – wypromować markę za 10% i mniej zakładanego budżetu, zdajemy sobie sprawę, że tylko olbrzymia kreatywność, odrzucenie wszelkich szablonów i oddanie wszystkiego w ręce nieobliczalnego marketingu alternatywnemu może przynieść sukces.

Musimy zaskakiwać! musimy być tam gdzie się nas nie spodziewają!
W pisuarach, w cisteczkach chińksich, w darmowych aplikacjach telefonów komórkowych.
Zamiast billboardu zatrudnijmy 3 chłopaków, którzy zrobią nam reklamę spray’em na murze… oczywiście za zgodą i opłata itd.
Poruszajmy ciekawe wątki takie jak seks, religia, mniejszości.
Niech będzie o nas głośno.

Szokujmy! dlaczego nie?
Na tapecie mam właśnie reklamy Media Markt. Ich hasło “nie dla idiotów” jest genialne, a najbardziej genialne jest to, że wszyscy zachęcają klientów i chcą, żeby u nich kupowali, a Media Markt mówi idiotom nie!
Pewna australijska firma produkująca bieliznę postanowiła zaszokować swoich odbiorców wypuszczając bardzo kontrowersyjną reklamę z mrówkami i mrówkojadem.

Sama reklama bielizny zwykle używa bardzo silnych skojarzeń erotycznych, jednak w dzisiejszych czasach nawet takie reklamy mogą zostać niezauważone ze względu na wielość takich przekazów. Jednak jeśli podczas 30 sekund zostaną do tego użyte jeszcze zwierzęta to efekt wzmacnia się i przykuwa uwagę.

Czy kontrowersja jest siłą maraketingu?

Kontrowersji w marketingu mowimy tak!
Sile kontrowersji mówimy tak!
Kontrowersyjnemu marketingowi mówimy tak!

Trzy razy tak! chyba nawet Kuba Wojewódzki by się zgodził:)

Pożyteczne skutki sikania pod prysznicem

Jak możemy uratować naszą planetę? Jak możemy przyczynić się do mniejszego zużycia wody? Wg. twórców brazylijskiej kampanii odpowiedź jest prosta – sikajmy pod prysznicem!
W kontrowersyjnym spocie Brazylijscy ekolodzy z organizacji SOS Mata Atlantica w dowcipny sposób apelują o sikanie pod prysznicem. Jeśli raz dziennie oddamy mocz pod prysznicem, zaoszczędzimy 4380 litrów wody w ciągu roku. Statystyczna brazylijska spłuczka zużywa bowiem aż 12 litrów na każdorazowe spłukanie moczu.

Do tego niezwykle ciekawego przejawu ekologicznych zachowań Brazylijczycy zachęcają mniej więcej w ten sposób:

„Sikaj pod prysznicem! Chcemy aby robili to wszyscy! Faceci! Kobiety! Dzieci! Brazylijczycy! I nie! Szlachetnie urodzeni! Zwykli ludzie! Muzycy! Sportowcy! Pół-ludzie, pół-potwory! Duchy! Brazylijskie legendy! Greckie legendy! Dobre osoby! Złe osoby! Geniusze sztuki! Geniusze nauki! Artyści cyrkowi! Kochankowie! Stwory z innych planet! Gwiazdy filmowe! Mówiąc krótko – sikając jesteś z nami!Sikaj pod prysznicem – pomożesz lasom!”

xixi

Kampania ta bez wątpienia przyczyniła się do łamania tabu. Oczywiście, wielu z nas przynajmniej raz w życiu spróbowało to zrobić. Niektórzy robią to zawsze. I jakkolwiek możemy różnić się opiniami na temat szkodliwości tego zjawiska, teraz otrzymało ono społeczne przyzwolenia. A co więcej, urasta do zachowania wprost pożądanego.
Niezwykle ciekawa jest droga jaką przeszło „sikanie pod prysznicem” – od tematu tabu, czegoś czego się raczej wstydzimy, po zachowanie uchodzące za najnormalniejsze w świecie, którym wprost chwalą się gwiazdy popkultury (choćby Madonna i Kelly Clarkson – obie miały niedawno swój sikowy coming-out).

Co więcej, spójrzmy na opinie na wszystkich możliwych kanałach, gdzie zamieszczony został kontrowersyjny spot. W większości komentarzy ludzie nie tylko przyznają się do swojego najczęściej porannego rytuału, ale nawet deklarują, że teraz będą robić to częściej i chętniej – mając świadomość „dobroczynnych efektów” swoich zachowań.

Oczywiście, wiele głosów z sporą dozą sarkazmu proponuje oddawanie kału również pod prysznicem lub do doniczek z roślinkami. Niektórzy sugerują, że kolejne akcje powinny nazywać się „Nie spłukuję wody po sobie!” lub „Myję ręce w kiblu”. I jakby na to nie patrzeć, żyjemy w świecie w którym powinniśmy stosować się do ogólnie przyjętych norm. Prysznic, z samej definicji służy do czegoś zupełnie innego niż muszla klozetowa. I, jak by na to nie patrzeć, wolność Tomku w swoim domku, ale sam nie chciałbym biorąc prysznic stanąć w miejscu, które dla kogoś innego posłużyło do innych, fizjologicznych celów.

pee-in-the-shower1

Temat niewątpliwie jest kontrowersyjny, dlatego niezwykle ciekawy jest sposób jego ujęcia. Nie ma gorszącego naturalizmu. Nie ma epatowania kontrowersją i szokowania.
Są miłe i sympatyczne zwierzątka, którym towarzyszą wesołe głosy dzieci.Wszystko sprawia lekko infantylne wrażenie. I prawdę mówiąc, pierwszy raz ogladając wspomniany spot nie miałem pojęcia o co chodzi. Gdy tylko dowiedziałem się o co chodzi, zacząłem zastananawiać sie dlaczego wtaki sposób.
Kolejna odsłona kampanii jest jeszcze bardziej abstrakcyjna. Co więcej, z komentarzy wynika, że jest nie do końca zrozumiała nawet dla samych Brazylijczyków. Proszę bardzo.

Konia z rzędem dla tego, kto to rozszyfruje!

Ekolodzy raz na jakiś czas zaskakują nas innowacyjnością swoich poglądów i pomysłami na rozwiązanie globalnych problemów. Każdy z nas ma natomiast wolną wolę, i to on sam decyduje czy i w jaki sposób chce przyczyniać się do dobrobytu środowiska.
Korzystając jednak z sugestii Brazylijczyków pamiętajmy, że w kampanii tej nie chodzi o to, by zawsze, gdy tylko zachce nam się siusiu stawać pod prysznicem… Wtedy efekty mogą być wprost odwrotne.

Ciekawe przypadki marketingu filmowego cz.1

Dla twórców kampanii marketingowych wytwory sztuki filmowej są z definicji niezwykle trudną materią do pracy. Promując bowiem coś o samo w sobie ma sporą wartość rozrywkową należy uważać, aby kampania reklamowa nie stała się większym show niż sam film.

Teoria teorią, ale niestety zasada ta nie ma zbyt dużego przełożenia w praktyce. Co roku wytwórnie filmowe prześcigają się w pomysłach jak promować swoje najnowsze produkcje. Wielokrotnie, jak choćby w przypadku filmów „Mroczny rycerz”, „Blair Witch Project” czy „Projekt Monster” („Cloverfield”) same kampanie przechodzą do historii ramię w ramię z filmem. Wielokrotnie jednak kampanie są jedyną interesującą rzeczą, która pozostaje po danym filmie. Przyjrzyjmy się więc tym najdziwniejszym i najodważniejszym przykładom kampanii marketingu filmowego.

10. „Skok przez płot” (2006)
Producenci tej niezwykle śmiesznej animowanej produkcji zrezygnowali z konferencji prasowej z udziałem aktorów podkładających głosu bohaterom filmu. Zamiast tego na czerwonym dywanie pojawiły się specjalnie wytresowane sępy. Efekt był oszałamiający!
Chociaż raz Angelina Jolie i Brad Pitt nie byli głównymi gwiazdami czerwonego dywanu.

moviepr-overthehedge-431

9. „Silent Hill” (2006)
Równie rzadko jak zdarza się udana filmowa adaptacja gry komputerowej, tak agencje marketingowe wprowadzają w życie równie kuriozalne pomysły co ten. Bo jak inaczej nazwać można paradę pielęgniarek-zombie ubranych w mini- spódniczki i chodzących w półtransie ulicami Tokio.

moviepr-silenthill-431

8. “Laleczka Chucky” (1988)
„Gratuluję odwagi, współczuję głupoty” – to najlepszy komentarz dla działań jednej z amerykańskich agencji PR z okazji 20-tej rocznicy premiery filmu „Laleczka Chuchy”.
Otóż, na słynnym nowojorskim Times Square pojawiła się spora grupa ucharakteryzowanych na słynne laleczki karłów. Każdy z nich był wyposażony w nóż rzeźnicki lub siekierkę i mieli za zadanie straszyć zdezorientowanych przechodniów. Nie ma to jak czarny PR, ale po co robić go sobie?

a06eabcc855406c20848ed3051760d61,35,1

7. “Dom woskowych ciał” (2005)
Większość filmów jako zachętę wykorzystuje chęć ujrzenia gwiazd dużego ekranu. Dość oryginalnie postąpili producenci filmu „Dom woskowych ciał”, którzy siłą napędową machiny promocyjnej uczynili niechęć do jednej z występujących w nim aktorek. Jeżeli napiszę, że była nią Paris Hilton, a hasła promocyjne brzmiały „ On May 6th See Paris Die” (6 maja zobacz jak umiera Paris) wszystko stanie się jasne. Sama bohaterka kampanii całą akcję skomentowała mówiąc: „no cóż, rzeczywiście mam najlepszą scenę śmierci w całym filmie”. I trudno się z nią nie zgodzić. Do dziś film oglądany jest chyba tylko jedynie dla tej sceny.

moviepr-houseofwax-431

6. „Million Dollar Mystery” (1987)
Jedną z najbardziej kosztownych kampanii reklamowych, jak się później okazało była akcja promocyjna filmu „Million Dollar Mystery”. W okresie poprzedzającym premierę filmu ogłoszono, że gdzieś na terenie Stanów Zjednoczonych ukryta została torba zawierająca milion dolarów, a wskazówki do jej odnalezienia ukryte są w promowanym filmie. Po kilku tygodniach zwyciężczyni konkursu znalazła torbę, która była ukryta w ….. nosie Statuy Wolności. Sam film natomiast poniósł w kinach olbrzymią klęskę, zarabiając mniej niż tytułowy milion dolarów.

moviepr-milliondollarmystery-431

5. “The Wackness” (2008)
To ciekawy przykład promocji kina niezależnego. Film opowiada o znajomości młodego dilera marihuany i jego klienta – podstarzałego psychiatry. Jedna z agencji PR, aby produkcja trafiła na pierwsze strony gazet posłużyła się głównym bohaterem filmu – marihuaną. Ogłoszono konkurs, w którym nagrodą główną była podróż do Amsterdamu…. oraz cała torba „zioła”. Zaatakowani przez antynarkotykowych aktywistów, twórcy kampanii tłumaczyli, że skoro film mówi o tym jak miłość do trawki zbliża ludzi, postanowili uczcić ten fakt i dać szansę zasmakowania tej uczty miłości także widzom. To jest dopiero alternatywny marketing! Swoją drogą ciekawe ile trawki poszło z dymem podczas tworzenia projektu tejkampanii?

moviepr-wackness-431

4. “Jackass Number Two” (2006)
Jackass od lat jest jednym z najbardziej szalonych i kontrowersyjnych produkcji telewizyjnych. Jego twórcy, w zależności od pytanej osoby uchodzą albo za geniuszy współczesnej telewizji, albo za obleśnych bezmózgów. Oczywistym było, że przeniesieniu „Jackassa” na rynek kinowy towarzyszyć będą niestandardowe formy promocji. Bo jak inaczej nazwać wyczyn jednego z bohaterów filmu Steve-O, który podczas premiery zdjął spodnie przed tłumem zdezorientowanych dziennikarzy…. i “przyozdobił” czerwony dywan plamą swojego moczu.

moviepr-jackass2-431

3. “Simpsons: The Movie” (2007)
Simpsonów nie trzeba nikomu przedstawiać. I przypuszczam, że nikogo nie trzeba by zachęcać do obejrzenia kinowej wersji przygód tej specyficznej rodzinki. A jednak, wejściu Simsonów do kin towarzyszyła jedna z najciekawszych kampanii marketingowych ostatnich lat. Jednym z jej najciekawszych elementów było przemianowanie amerykańskich marketów 7-Eleven w serialowe markety Kwik-E-Marts. 1 lipca zaledwie 10 marketów przekształciło się w prawdziwe Kwik-E-Marty, natomiast szum wywołany wokół tego wydarzenia był ogromny. Ludzie przejeżdżali pół Ameryki, żeby zobaczyć kultowe, serialowe markety. Robili sobie zdjęcia z figurkami Chiefa Wiggum i dyrektora Skindera. Co więcej, na półkach &-Eleven pojawiły się serialowe produkty: Squishees, płatki Krusty-O, czy Buzz Cola.

685645383_64abe4235c

Kolejnym z niezwykłych działań marketingowych było poszukiwanie idealnego miejsca na premierę filmu. Serialowi Simsonowie mieszkają w miasteczku Springfield. Nigdy jednak nie określono w jakim znajduje się ono stanie. Dlatego też wszystkie miasta o tej nazwie przystąpiły do rywalizacji o goszczenie premiery filmu. Wygrało Springfield, Vermont, które ujęło jurorów za serca wirusowym filmem, w którym gigantyczny pączek goni przez całe miasteczko mężczyznę ucharakteryzowanego na Homera Simsona. Całej kampanii towarzyszyło ogromne zainteresowanie mediów.
Najmniej udany chyba elementem promocji filmu było stworzenie znaków w zbożu przedstawiających nagiego Homera oraz starożytny symbol płodności. Dla wielu żart ten wydał się niesmaczny, ale sprawił, że Simsonowie przez długi czas nie schodzili z pierwszych stron gazet.

moviepr-simpsonsmovie-431

2. “Borat”(2006) & “Bruno”(2009)
Obie postaci wykreowane przez brytyjskiego komika spokojnie mogłyby stanowić kanwę dla kolejnego wpisu. Oba wcielenia Sachy Barona Cohena w okresie poprzedzającym premierę filmu pojawiały się w mediach z niespotykaną dotąd częstością.
Któż nie pamięta Borata kapiącego się w kultowym dziś stroju kąpielowym na jednej z kanneńskich plaż podczas najważniejszego festiwalu filmowego na świecie. Któż nie emocjonował się ciągłymi doniesieniami o kolejnych pozywających go osobach. Apogeum kampanii Borata była próba wtargnięcia do Białego Domu, podczas której Cohen chciał wręczyć prezydentowi USA „George’owi Walterowi Bushowi” zaproszenie na premierę filmu. Niestey, ani prezydent, ani inni zaproszeni gości ( OJ Simpson, czy Mel Gibson) nie pojawili się na premierze.

33_1_borat

Podobne emocje towarzyszyły premierze kolejnego filmu Cohena „Bruno”. Na długi czas przed premierą można było usłyszeć o wtargnięciu Bruno na scenę podczas pokazu mody w Mediolanie. Od tego czasu raz na jakiś czas słyszeliśmy o wyczynach reportera austriackiej gejowskiej telewizji.
Najwięcej rozgłosu towarzyszyło jednak niewątpliwie zajściu, które miało miejsce podczas wręczenia MTV Movie Awards. Bruno, przyodziany w białe pióra przemieszczał się nad widownią, w pewnym momencie, nieoczekiwanie lądując swoimi posladkami na twarzy znanego z homofonicznych wypowiedzi Eminema. Zdenerwowany raper w pośpiechu opuścił salę, a po transmisji z gali wybuchła gorąca dyskusja. Nieważne, czy było to zainscenizowane, czy nie – efekt został osiągnięty. Film w pierwszy weekend wyświetlania przebił wynik otwarcia Borata. Na drodze ku pełnemu sukcesowi stanęły jednak niezwykle negatywne opinie o filmie rozpowszechniane za pomocą Twittera, czy Facebooka.

1. “Blair Witch Project” (1999)
Pierwsze miejsce nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. „Blair Witch Project” to film, który w historii marketingu filmowego otworzył nowe karty. Cała kampania jest zdecydowanie jedną z najlepszych reklamowych kampanii w historii ( i nie dotyczy to tylko marketingu filmowego), bowiem wyprodukowany za zaledwie 22 000 dolarów film tylko w amerykańskich kinach zarobił ponad 250 milionów dolarów.

blair_witch_project-431
Cały pomysł opierał się na stworzeniu złudzenia, że opowiedziana w nim historia była prawdziwa. Wiadomość o filmie znalezionym w lesie, dokumentującym śmierć grupy młodych ludzi dzięki prężnym działaniom w Internecie obiegła cały świat. Coraz trudniej było odróżnić rzeczywistość od marketingowej fikcji. Efekty były niespotykane. Któż bowiem nie chciał zobaczyć jednego z najgłośniejszych filmów roku.

Jak widać marketing filmowy może stworzyć film kultowy. Może go również zniszczyć. Bez odważnej, pierwszej internetowej kampanii marketingowej filmu twórcy „Blair Witch Project” pewnie nigdy nie trafiliby na ekrany kin. Bez zorientowanej na śmierć Paris Hilton kampanii ‘Domu Woskowych Ciał”, film stałby się kolejnym zapomnianym gniotem. Bez szumu towarzyszącemu premierom „Borata” i „Bruno”, filmy cieszyłyby się znacznie mniejszą popularnością. Szkoda tylko, że czasem (jak w przypadku wspomnianego „Bruno”, czy „Million Dollar Mystery”) sama kampania jest lepsza niż promowany film.

Żródła: virginmedia.com , moviemarketingmadness.com , ifc.com, imdb.com,

Who Loves the Buzz?

Przykre jest to, że marketing szeptany – najfajniesza i najskuteczniejsza broń w świecie reklamy zostaje bardzo często sprowadzona do “spamowania” forów internetowych. A przecież nie o to chodzi…

Istnieje wiele sposobów na to, żeby marketing szeptany zadziałał. Najbardziej fascynują mnie kampanie, które zaskakują prostotą i dobrym pomysłem. Dlatego pozwolę sobie w tym miejscu dać pierwszy przykład genialnej kampanii marketingu szeptanego, a dokładniej podstawę do stworzenia wirusa, który właśnie przekazuje dalej.

Film zaskakuje prostotą i pomyslem – lubię to!

Zauważmy, że kampania odbyła się w Mediolanie we Włoszech, jej celem było zaskoczenie widzów i opowiadanie co ich spotkało. Obecnie film z wydarzenia rozsyłany jest między ludźmi. Kampania osiągnęła większy zasięg niż przewidywano… oczywiste jest to co sie z tym wiąże.

Kolejnym bardzo przemyślanym pomysłem byłorozpoczęcia kampanii marketingowej w internecie dla  “Lancôme Men”, nowej linii “Anti-Aging” kosmetyków dla mężczyzn.

Wszystko zaczęło się od pytania : “Who Loves Men?”

screen1-2

W celu zwiększenia zainteresowania marką storzono w internecie specjalną stronę www, na ktorej podczas każdej fazy kampanii odsłaniana była kolejna “klapka”, która przysłaniała layout.

Jednocześnie ruszyl mailing do klintów z potencjalnej grupy docelowej z pytaniami:

  1. Czy ludzie chcą być mistrzami czasu?
  2. Czy ludzie chcą zrozumieć naturę?
  3. Czy ludzie chcą kontemplować wibrację?
  4. Czy ludzie chcą poczuć namiętność?

W środek z celu maksymalnego zwiększenia widoczności, kampanię wspomogły akcje banerowe i porozumienie z blogerami.

screen2-2

Wyniki rzeczywiście spełniły oczekiwania. W sumie 7 milionów wiadomości e-mail zostało wysłanych w 6 krajach, a ponad 33% zakończyło się sprzedażą.

Obecnie, 20% odwiedzających witrynę pobra widgety z kampanii.

screen3-2

Yahoo, który złożył na potrzeby kampanii  platformie danych, pozwala  automatycznie przekazywać wiadomości na srtony główne internautów. Wszystko to bez konieczności odwiedzenia strony Lancome.fr.

Jest to innowacyjny środek oferujący nowe perspektywy w zakresie kontaktów z klientem.

Free T-Mobile Phones on Sale | Thanks to CD Rates, Best New Business and Registry Software | Grab Free Wordpress Themes